WRynek i moda

Biust w kształcie opływowym

Po gorących dyskusjach o obwodach i miseczkach mam ochotę na wakacyjny przerywnik. Było już co nieco o wzorzystych bikini, dziś dla odmiany kilka słów o kostiumach jednoczęściowych, ze szczególnym uwzględnieniem gładkich – wiele biuściastych preferuje ten styl, przedkładając smukłą linię ciała i oszczędną elegancję gładkiego materiału nad opalony brzuszek. Twierdzę, że w większości typów kostiumów biuściaste panie mogą prezentować się korzystnie, zależnie od figury i proporcji (może z wyjątkiem tak zwanego mini-bikini służącego do zakrywania „kluczowych” części, od którego zdaniem piszącej te słowa bardziej elegancki jest topless). W odpowiedzi na wiele wyczytanych w różnych miejscach uwag o tym, jak to duży biust skazuje właścicielki wyłącznie na kostiumy wiązane na szyi, albo wręcz przeciwnie – tylko na ramiączkach, dyskusji o wyższości ciemnych kolorów nad jasnymi i tak dalej, chciałabym podkreślić, że sam rozmiar biustu bynajmniej nie determinuje, w czym będzie nam najładniej – większe znaczenie ma ogólny kształt sylwetki. Kostiumy kąpielowe to temat-rzeka (albo, jak kto woli – jezioro lub morze, z którym najbardziej się kojarzą) – z konieczności więc potraktuję go wybiórczo i, rzecz jasna, nie raz do niego wrócę.

Na początek poczynię pewne wstępne założenie: nie zaliczam do prawdziwie biuściastych tych kostiumów, które nie są „bra-sized”, czyli nie występują w rozmiarówce stanikowej. Nie traktuję więc poważnie takich ofert, jak Miraclesuit, który w tajemniczym rozmiarze „16W” pasuje na biust 42DD – skąd mam wiedzieć, jak będzie się prezentował na 34G i czy w ogóle nadaje się na taki biust? Ktokolwiek miał w ręku kostium tej marki – chętnie się dowiem, jak to właściwie jest z tą rozmiarówką.

Przechodząc do konkretów – przyznam, że oferta jednoczęściowców w e-sklepach trochę mnie rozczarowała, zwłaszcza w porównaniu z obfitością dostępnych bikini. Jest kilka ciekawych modeli, spodziewałam się jednak, że będzie ich znacznie więcej.

Prym w dziedzinie gładkich kształtów opływowych wiedzie Panache z tegoroczną kolekcją Illusion (tankini i jednoczęściowiec) – jednoczęściowy kostium ma ponoć cudowną własność spłaszczania brzucha dzięki wzmocnionemu przodowi. Czy to prawda – nie miałam okazji sprawdzić, aczkolwiek na zdjęciach prezentuje się korzystnie, a te marszczone boczki kostiumu naprawdę sympatycznie wyszczuplają talię. Oprócz wersji czekoladowej mamy do dyspozycji także czerń oraz nader ciekawą wersję morską – rozmiary do miseczki G, zakres obwodów od 65 do 85. Warto tu powiedzieć co nieco o jego wewnętrznej konstrukcji – w środku kryje się stanik na fiszbinach, który zapina się na plecach (pod kostiumem). Tył jest prosty i kończy się właśnie na wysokości stanikowego zapięcia, ramiączka są regulowane. I tu pojawia się problem: większość biuściastych z oczywistych powodów preferuje kostiumy z wyrobionymi miseczkami, najlepiej na fiszbinach, zapewniającymi dobre podtrzymanie. Jednocześnie jednak, decydując się na kostium jednoczęściowy, często chciałybyśmy odsłonić przynajmniej plecy – tak bardzo, jak to możliwe. Co w takim razie począć z zapięciem stanika? Panache rozwiązało ten problem w innym modelu, Grace. Kostiumy te poniżej zapięcia mają jeszcze spore okrągłe wycięcie, podobne jak w wielu zwykłych jednoczęściowcach, nie oferujących przyzwoitego podtrzymania piersi. W rezultacie otrzymujemy zwykłe kostiumowe plecy, przecięte w połowie paskiem zapięcia – kompromis, ale chyba jedyny możliwy. Warto zwrócić uwagę na fantastyczny zakres rozmiarowy tego modelu: do miseczki J, obwody 65-85. Klasyczną czerń zdobi turkusowa lamówka – bardzo ładnie się prezentuje, choć osobiście mam zastrzeżenia do dekoltu z przodu – mógłby bardziej przypominać ten w Illusion. Oprócz czerni mamy do wyboru elegancką oberżynę i pomidorową czerwień .

Wysoki tył, podobny jak w Panach Illusion, ma jednoczęściowiec marki Ballet w jasnym różu lub błękicie z czekoladowymi dodatkami. Zabudowanie pleców rekompensuje przyjemny design – kontrastowe ramiączka, taśma pod biustem podkreślająca talię oraz ściągające sznureczki na biodrach, umożliwiające regulację wycięcia z boków. Mamy tu, rzecz jasna, wbudowany stanik na fiszbinach i regulowane ramiączka.

Kuszący dekolt typu plunge oferowała nam Freya (marka ogromnie zasłużona w produkcji doskonałych strojów kąpielowych dla biuściastych) w zeszłorocznej kolekcji, w dostępnym wciąż modelu Singapore Sling w czerni z czerwoną szarfą (kompozycja zwana orientalnie „laką”). Kostium jest wiązany na szyi i ma wzmocnione miseczki oraz zapięcie stanikowe z tyłu, jest jednak pozbawiony fiszbin. Mimo to ponoć świetnie zbiera biust do przodu. Najbardziej urzeka mnie w nim „kopertowa” budowa dekoltu – detal, który większe biusty bardzo lubią. Zakres rozmiarów jednak znowu niewielki.

Kolejnym „szyjowiązańcem”, na fiszbinach lub bez , jest popularny model Soda, w czerni lub jasnym turkusie. Moim skromnym zdaniem – jeśli chodzi o dekolty, nie ma to jak wiązanie na szyi! Gdzieniegdzie można jeszcze kupić podobny kostium Onyx – także halterneck, na fiszbinach, podobnie gładki i prosty, oraz resztki modelu Fanastie Aphrodite w czerni albo błękicie, także na fiszbinach.

Niezmiernie smakowicie wygląda ten wiązany na szyi jednoczęściowiec z Freyowej kolekcji Mississippi Mule (należy poklikać w „next image”), niestety określono go jako „soft”, co zapewne oznacza brak fiszbin i porządnej konstrukcji podtrzymującej. Czekoladowy dół, góra w zebrę czekoladowo-błękitną to niezmiernie gustowny zestaw, szkoda tylko, że jakoś trudno zdobyć ten kostium w e-sklepach. Jeśli ktoś ma okazję wybrać się do UK – Freya wstawia swoje kąpielowce do domów towarowych Debenhams, być może tam oferuje je w większym wyborze – bo skądinąd wiadomo, że nawet wspominana już biało-czerwona Shirley Temple ma swoją wielkiej urody wersję jednoczęściową!

W Listkach Figowych kupimy ciekawostkę z Fantasie – czarny jednoczęściowiec Aquadura (do kupienia także w Bellissimie) nadaje się dla pływaczek z alergią na lycrę. Do miseczki G – bezfiszbinowy i ultraprosty; jak chyba wszystkie bezfiszbinowce – nie dla każdego. Jeśli zależy nam na fiszbinach i kolorze czarnym – dobrym wyborem może być Fantasie Bahamas z ciekawym marszczeniem między piersiami i regulacyjnymi sznureczkami na biodrach.

Nie jest dla mnie jasne, jakiego typu „ukrytym podtrzymaniem” dysponuje model Fantasie Fiji w wersji bandeau – czyli pozbawionej zarówno ramiączek, jak i wiązania na szyi. Więcej na szczęście wiadomo o Rumbie – ten wzorzysty bandeau ma fiszbiny i doczepiane ramiączka. Daje się zauważyc pewien duży mankament kupowania strojów kąpielowych w e-sklepach – wiele z nich nie podaje bardzo istotnych szczegółów dotyczących sprzedawanego towaru. Tymczasem kwestia fiszbin, stanikowego zapięcia czy ich braku jest często decydująca przy wyborze stroju dla biuściastej!

Podsumowując – przeglądając sklepy internetowe w poszukiwaniu sensownych jednoczęściowców odnoszę wrażenie, że co najmniej połowa oferty biuściastych producentów do nich nie trafia – wielka szkoda. Czy Freya i Fantasie, które wiodą zdecydowany prym jeśli chodzi o design strojów kąpielowych (wystarczy zajrzeć na strony producenckie), naprawdę nie mogłyby udostępnić swojego plażowego asortymentu w dużym wyborze, w jednym miejscu? Na osobną pochwałę zasługuje Panache – stroje tej marki są nie tylko stosunkowo dobrze dostępne, ale i dysponują największym zakresem rozmiarów. Za jednoczęściowce (i bikini!) dla J-biustów należy mu się niewątpliwie tytuł „biuściastej marki kąpielowej”.

Na zakończenie zapraszam biuściaste czytelniczki do współpracy – kto znajdzie sensowny e-sklep z naprawdę dużym wyborem strojów plażowych, wysyłający do Polski – proszę się koniecznie podzielić adresem!

[fotkę udostępniła: Bellissima]

Może ci się spodobać