WWywiady

Brafitteria M&M, czyli bliskie relacje to najlepsza strategia

Wizyta w takim wnętrzu – i od razu myśli się o wiośnie 🙂

 

Najdzikszego nawet dzika – nie puścimy bez stanika! (rymowanka moja – mam nadzieję, że nasze bohaterki mi wybaczą 😉

Na stanikowej mapie Polski ciągle przybywa nowych ciekawych punktów. Tempo wzrostu nie jest już może tak szalone jak kilka lat temu, ale stacjonarne sklepy wciąż kiełkują tu i tam. Jako mieszkanka Warszawy nie tylko nie ogarniam już wszystkiego, co się dzieje w kraju w dziedzinie brafittingowej, ale umykają mi nowości z samej stolicy. I zaczynam już ulegać wrażeniu, że cały świat jest już obrafittingowany 🙂 Które oczywiście nie jest prawdziwe.

Stwierdzam zatem, że czas sfrunąć na ziemię i znowu zainteresować się tymi, którzy – a najczęściej: które – pracują u podstaw i rozwijają nasz rynek. Czyli lokalnymi sklepami z bielizną na ulicach naszych miast i miasteczek. Przed Wami wywiad z twórczyniami Brafitterii M&M. Sklep znajduje się w Warszawie, przy ul. Dzikiej 4 lok 9. Lokal mieści się z boku sporego pawilonu handlowego – gdy usłyszałam adres, od razu skojarzyłam go z laboratorium fotograficznym ProfiLab, w którym kiedyś bywałam (oraz wzięła mnie ochota na rymowanki: Ulica Dzika – nie wrócisz bez stanika, najlepsze staniki – wyłącznie na Dzikij! 🙂 . I rzeczywiście – sklep mieści się w tym samym pawilonie handlowym, który znam, na parterze. Nie jest duży, ale w środku jest ładnie, przytulnie i wygodnie. Staniki, rzecz jasna, zajmują tam najwięcej miejsca.

Stanikomaniaczko – nie idź tą drogą! 🙂 To znaczy: nie wchodź schodami na górne piętro, tylko kieruj się prosto wzdłuż boku budynku, a trafisz niezawodnie.

 

To tu! Czyli sklep zawiązany na kokardkę

Z rozmowy z właścicielkami dowiedziałam się między innymi, że Brafitteria M&M oferuje usługi gorseciarskie (m.in. przystosowanie biustonoszy do karmienia), że właścicielki skończyły kurs konstrukcji biustonoszy (ile osób z bra-nży może się tym pochwalić?) a także, że bardzo leżą im na sercu potrzeby Amazonek.

Zaintrygowałam Was? No to wywiad – czas start!

Pytanie tradycyjne: skąd wziął się pomysł na Brafitterię M&M? M&M to skrót… od czego? Kojarzy się z czymś słodkim 🙂

M&M: Od początku chciałyśmy, żeby nasza firma nosiła nazwę „brafitteria”. To brzmi trochę jak galeria, galeria z bielizną… Chciałyśmy, żeby nasz salon był miejscem ogólnie dostępnym, gdzie spotykają się kobiety, mogą kupić dobrą bieliznę i przy okazji napić się kawy czy herbaty, poplotkować. Później okazało się, że ta nazwa jest już przez kogoś wykorzystana. Dodałyśmy więc M&M, czyli Magda i Marta. M&M – to my!

Pełne wieszaki i przepastne szuflady. Wieszaki oznaczone rozmiarami, na których widok wiele z nas poczuje się „jak w domu”

 

Druga ściana wieszaków

 

Jakie były Wasze początki? Co Was zainspirowało do stworzenia salonu?

M&M: Obydwie miałyśmy małe dzieci i nie chciałyśmy po urlopie wychowawczym wracać do korporacji. Jako mamy karmiące interesowałyśmy się też tematem dobrych biustonoszy dla siebie.

Magda: Mój pierwszy dobry biustonosz został dobrany przez słynną Panią Hanię na Smolnej po zakończeniu karmienia. Wywarło to na mnie ogromne wrażenie. Zorientowałam się, jak wiele kobiet interesuje się tą kwestią i doszłam do wniosku, że to jest pomysł na biznes.

Marta: Pierwszy raz o idei brafittingu usłyszałam od mojej bliskiej koleżanki, której mąż zafundował wizytę u wspomnianej pani Hani. Była bardzo zadowolona z efektu i po prostu udzielił mi się jej entuzjazm. To niesamowite, jak w prosty sposób można poprawić wygląd kobiecie. Długo myślałam na ten temat, czytałam dużo w gazetach i w Internecie, aż do dnia gdy podjęłam decyzję, że sama chcę się tym zająć – brafitting to jest to!

Takie oto motywujące hasło znajdziemy na… lustrze w przymierzalni! Brawo za pomysł. Od razu wiadomo, jaką pozycję należy przyjać w trakcie przymierzania!

Zrobiłyśmy naradę i podjęłyśmy decyzję o wspólnej działalności. Skończyłyśmy kurs konstrukcji biustonoszy, wyszkoliłyśmy się w ośrodku MaHeDa, zdobyłyśmy certyfikaty i zaczęłyśmy działać.

Szybko okazało się, że wszystkie nasze koleżanki, znajome, kobiety z rodziny itd. nie mogą się doczekać, żebyśmy dobrały im właściwą bieliznę.

Zanim znalazłyśmy lokal na salon, działałyśmy bezpośrednio u klienta. Byłyśmy zapraszane do butików z odzieżą, do ośrodków SPA, do szkół, redakcji, na różne eventy, gdzie zdobywałyśmy kolejne klientki i kontakty. Często byłyśmy zapraszane na „babskie imprezy”. Tak zwaną „pocztą pantoflową” zdobywałyśmy coraz więcej klientek.

M&M chwalą się swoją edukacją 🙂

Czy teraz także bierzecie udział w imprezach związanych z bra-fittingiem?

M&M: Tak! Bardzo lubimy tą formę działalności. W ten sposób dociera się do grona kobiet najbardziej zainteresowanych dobrym wyglądem. Kilka razy brałyśmy udział w metamorfozach. Przy współpracy ze stylistkami, wizażystkami, stylistami fryzur poprawiałyśmy wizerunek kobiet. Właściwy biustonosz jest fundamentem dla stylistki, która chce dobrze ubrać kobietę.

 Strefa węższych obwodów z bliska

 

Model marki Agio – polskiej firmy zaopatrującej mniejsze biusty

Jakie marki są dostępne w Brafitterii M&M? Czy są marki polskie? Za co je cenicie?

M&M: W Brafitterii M&M można znaleźć marki polskie: Dalia i Agio oraz angielskie: Cleo, Masquerade, Panache, Freya, Fantasie, Elomi, Gossard.

Każda z nich ma coś ciekawego do zaoferowania. Na przykład na duże piersi bardzo dobrze sprawdza się konstrukcja K-24 z firmy Dalia. Widzimy zachwyt klientek, które wreszcie mają piersi na miejscu, a nie „pod pachą”. Od razu wydają się szczuplejsze.

Dalia K-24

Na małe piersi chętnie polecamy biustonosze typu push-up firm Agio i Gossard. Są i takie konstrukcje, które nawet z bardzo małych piersi pozwalają na dekolcie uzyskać efekt „dolinki” (piersi zebrane i przedzielone apetycznym rowkiem).

Mamy też ulubiony model z firmy Freya – Deco. Genialnie zbiera piersi, świetnie wygląda do głębszych dekoltów i jest gładki. Delikatny i dziewczęcy model Lucy z firmy Cleo zaskakuje niejedną klientkę. Są zdziwione: jak miękki biustonosz może tak dobrze kształtować piersi? Bardzo lubimy też modele Ego i Lace z Gossarda.

Dla każdego coś dobrego. Najważniejsze, by dobrać odpowiedni rozmiar i fason.

Czy duży jest ruch w Brafitterii M&M? Czy zdarzają się kolejki do przymierzalni?

M&M: Natężenie ruchu zależy od sezonu. W tych najbardziej obleganych porach jesteśmy razem, tak żeby Klientki nie musiały długo czekać.

Dwie wygodne przymierzalnie, ze szczelnymi zasłonkami i wygodnymi wieszakami (których na fotce nie widać).

 

Co zdecydowało o wyborze miejsca, w którym powstała Brafitteria M&M? Co przyciąga do Was nowe klientki?

M&M: Chciałyśmy, żeby salon mieścił się w okolicach centrum Warszawy, aby stałym klientkom nie było do nas za daleko. Nie jesteśmy jednak w ścisłym centrum, dzięki czemu nie ma kłopotu z zaparkowaniem auta, za to dojazd komunikacją miejską jest łatwy i wygodny. Mamy już sporo klientek z okolicy, gdyż reklamujemy się lokalnie. Wracają do nas też stałe klientki pozyskane w trakcie naszej wcześniejszej działalności.

Najbardziej cieszą sytuacje, kiedy zadowolona pani przyprowadza swoją siostrę, koleżankę, mamę. Przekonałyśmy się, że ta forma reklamy – polecenie – jest najbardziej skuteczna. Klientki bardzo chwalą sobie nasze podejście. Staramy się (bez przekraczania granic) nawiązać bliską relację z każdą panią. Dobieramy jej biustonosz jak swojej koleżance czy mamie. Lubimy pożartować, zapraszamy na kawę, herbatę. Organizujemy też wieczorki brafittingowe. Panie przy kieliszku wina mają okazję spotkać się i poplotkować oraz dobrać właściwy biustonosz.

Na sklepowych wieszakach widać wyraźnie oznaczone rozmiary. Jak reagują klientki na rozmiary typu „75HH”?

M&M: Klientki „nieuświadomione” rzeczywiście dziwią się, że takie rozmiary w ogóle istnieją. Ale już po wizycie w naszej przymierzalni zmieniają podejście do sprawy. Jeśli klientka przyszła w 75B, a wychodzi w 65F, to już nic jej nie zdziwi 🙂

Strefa 80+

 

Mój rozmiar 🙂 Trochę za dużo bazy… Może w szufladach jest więcej kolorów?

 

Piękna Clara

Jak duży procent klientek zna już swój prawidłowy rozmiar i rusza od razu do „swojego” wieszaka? Czy wiele kobiet potrzebuje jeszcze brafittingowego „uświadomienia”?

M&M: Świadomość kobiet zmienia się. Do sklepu zagląda już coraz więcej pań znających swój rozmiar. Natomiast na eventach nadal stykamy się na dużą skalę z „najpopularniejszym” rozmiarem 75B. To pokazuje, że w większych miastach, gdzie są dobre sklepy z bielizną, kobiety coraz częściej noszą właściwe biustonosze. Niestety w mniejszych miejscowościach ten problem nadal istnieje. Na szczęście w telewizji czy Internecie można już znaleźć wiele informacji i instrukcji, jak powinien wyglądać dobór biustonosza. Sporo jest klientek, które jeszcze mają zły stanik, ale już gdzieś słyszały, czy czytały na ten temat. Przychodzą do nas, żeby się ostatecznie upewnić, jak to powinno wyglądać. Są też osoby, które wychodzą z założenia, że skoro od 30 lat noszą stanik, to chyba wiedzą, jaki mają rozmiar. Na szczęście, kiedy już zapniemy dobry biustonosz i różnica w wyglądzie piersi oraz sylwetki jest widoczna, przyznają nam rację.

Strefa 70 z bliska

 

Jak najprościej ostanikować przyjaciółkę? Wręczając jej kartę podarunkową. Rozmiar (i kwota) ma znaczenie 🙂

Na Waszej stronie przeczytałam o usługach gorseciarskich, czyli przeróbkach biustonoszy. Jakiego rodzaju przeróbki można u Was zamówić?

M&M: Udało nam się nawiązać współpracę z p. Justyną Świątkowską z pracowni gorseciarskiej „Jastin” z Białegostoku. Okazało się bowiem, że jest duże zapotrzebowanie na przeróbki typu: zwężenie obwodu (35 zł), wycięcie pachy (35 zł), wszycie wkładek wyrównujących asymetrię (30-50 zł), wszycie kieszonek dla Amazonek (30 zł) oraz przerobienie biustonosza na „karmnik” (35 zł). To jest nasza „ulubiona” przeróbka. Dzięki niej mama może cieszyć się kolorową bielizną w dobrym rozmiarze w okresie, kiedy jej piersi najbardziej wymagają dobrego podtrzymania. Każdy miękki lub półusztywniany biustonosz jest przerabiany w pracowni „Jastin” w taki sposób, że nie widać ingerencji – wygląda jak firmowy karmnik. Można poddać przeróbkom nie tylko nowe biustonosze, ale i naprawić stare. Na przerobiony biustonosz trzeba poczekać kilka dni – najdłużej tydzień.

Freya Beau (od spodu) i Fantasie Vivienne (z wierzchu i od spodu) przerobione na staniki do karmienia

Jakie są Wasze marzenia, plany związane z rozwojem Brafitterii M&M?

M&M: Marzy nam się drugi sklep, może niekoniecznie w Warszawie, tylko w niedalekiej okolicy. Chciałybyśmy też bardzo rozwinąć kwestię biustonoszy dla Amazonek. Niestety nie ma firm szyjących takie staniki w dużej rozpiętości rozmiarowej. Na chwilę obecną proponujemy naszym klientkom przeróbki gorseciarskie tj. wszycie wkładek lub kieszonek na protezy (oczywiście te przeróbki robi „Jastin”). Jednak zapotrzebowanie na gotowe, dobre, kobiece, ładne i kolorowe biustonosze wśród Amazonek jest ogromne. W naszym salonie odwiedza nas bardzo dużo pań poszukujących czegoś więcej, niż oferuje im rynek.

Herbatki? 🙂

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu zadowolonych klientek w Nowym Roku! Na zakończenie jeszcze raz niezbędne informacje – czyli namiary:

Brafitteria M&M mieści się przy ul. Dzikiej 4 lok 9 w Warszawie. Sklep jest czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 11:00 – 19:00, a w soboty od 10:00 do 14:00.

Kiedy po staniki na Dziką?

 

I jak Wam się podoba w Brafitterii M&M? A może któraś z Was już tam była? Zapraszam do podzielenia się wrażeniami 🙂 Czy w Waszej okolicy wciąż brakuje sklepów z dobrym bra-fittingiem?

 

Może ci się spodobać