WRecenzje

Dalia Emilia semi-soft K37 – różobeż z pianką i czarny klasyk

„Wyglądasz, jakbyś była zrobiona z różowego złota!” – takie miłe zdanie usłyszałam, kiedy przymierzałam komplet Emilia w kolorze mocca 🙂 Rozbawił mnie kontekst – toż to beżowy semi-soft, czyli coś, po czym zupełnie nie spodziewałabym się spektakularnych efektów ani emocji. Beż bowiem nieczęsto mnie porywa, a miseczka na piance gorseciarskiej – jeszcze rzadziej…

Cóż, jeszcze nie stałam się zagorzałą fanką beży, ale dzięki temu modelowi nabrałam większego zapału do eksplorowania odcieni i niuansów tej rodziny kolorów. Nowy odcień Emilii z bazowej kolekcji marki Dalia jest jednym z tych odkryć, które mają szansę, w mojej ocenie, przekonać do beżaków także osoby beżosceptyczne 🙂 Entuzjastki półusztywnianych konstrukcji przekonać będzie jeszcze łatwiej.

Na dokładkę dla tych, które z beżami się niespecjalnie lubią – ten sam model w wersji czarnej. Dużo zdjęć! 🙂

Biustonosz Dalia – Emilia semi-soft K-37 mocca, rozmiar: 80I; figi Emilia maxi mocca, rozmiar: XXL

Biustonosz Dalia – Emilia semi-soft K-37 czerń, rozmiar: 85H; figi Emilia czarne, rozmiar: XXL

[Rozmiary biustonosza: 65 E-L, 70 D-L, 75 C-K, 80 B-J, 85 B-I, 90 B-H, 95 B-G, 100 C-F; rozmiary fig maxi: S-XXL, rozmiary fig: S-XXXL; cena biustonosza: 172,90 zł (KOD RABATOWY na końcu!)  cena fig maxi: 81,90 zł; cena fig: 74,90 zł; recenzja sponsorowana przez producenta]

Estetyka

Odruchowo spodziewałam się, że ulubienicą tej recenzji będzie Emilia czarna, ale okazało się dokładnie odwrotnie. Emilia w czarnej wersji jest oczywiście OK, ale to kolor mocca bardziej przykuwa wzrok, choćby dlatego, że hafty w dole miseczki nie zlewają się z tłem oraz lepiej widać całą strukturę miseczki. A ja jestem fanką szwów, przeszyć i wszystkiego, co zdradza konstrukcję miseczki, zwłaszcza jeśli jest ona tak skomplikowana, jak tutaj.

Kolor nazwany przez producenta mokką jest, według mojego oka, różobeżem w ciepłym odcieniu. Brzmi jak oksymoron? Otóż dzięki Emilii uzmysłowiłam sobie, że mój użytkowy podział beży na ciepłe, żółtawe zwykłe beże oraz chłodne beże i różobeże jest zbyt dużym uproszczeniem. Emilia to ciepławy, słodki beż, ale z różowym podtonem 🙂

Haft w górnej części miseczki, nałożony warstwą na tiulową podstawę, zyskuje na urodzie przy bliższym oglądzie. Kwiatowy wzorek jest skomplikowany i w wersji mocca wdzięcznie złotawo połyskuje. Miło, że ozdobiono nim także boki. Dół miseczki to już prostsze esyfloresy.

W obu wersjach kolorystycznych mamy lekko połyskliwe, bardzo szerokie ramiączka, które wyraźnie lubi stosować Dalia. W półusztywnianych bazowcach nie stanowią one tak wyraźnego kontrastu, jak w miękkich, tiulowych delikacikach. Raczej dobrze harmonizują z całością.

Biżuteryjne zawieszki na mostku są proste, ale dobre jakościowo.

Last but not least, szwy – widoczne zwłaszcza w wersji jasnej, tworzą bardzo przyjemny układ optyczny, zwłaszcza te pionowe – mnie kojarzą się z widzianymi z boku płatkami kwiatu, wyrastającymi z jego podstawy.

Ogólnie, jak na półusztywniany stanik 😉 – jest to całkiem ładny model, szczególnie w wersji mocca. Przyjemność estetyczną dopełnia jakość – materiały sprawiają wrażenie solidnych, podobnie jak elementy funkcjonalne – ramiączka, zapięcia, oczka i regulatory dopasowane kolorem do stanika.

Dopasowanie

Po pierwsze, musiałam wybrać większą miseczkę, niż wcześniej w modelach miękkich Dalii (K-26), jak Skin Glow czy Ophelia. Takie różnice między modelami miękkimi a usztywnianymi bądź półusztywnianymi zdarzają się dosyć często, choć oczywiście miło by było, gdyby się nie zdarzały 🙂 W wersji czarnej musiałam powiększyć rozmiar pod biustem, bo 80-tka, którą wybrałam w kolorze mocca, w czarnej wersji była za ciasna. Mówi się, że dzianiny barwione na ciemne kolory mają mniejszą elastyczność, ale tu przyczyna jest inna – materiały z tyłu są różne. W wersji czarnej to powernet, w beżowej – bardziej elastyczna, połyskująca dzianinka.

Teoretycznie w obu kolorach miseczki powinny leżeć na mnie tak samo, bo w końcu to rozmiary siostrzane, 80I i 85H. W praktyce widać, że jest trochę inaczej; czarna Emilia jest na mnie jakby lekko za duża, natomiast mokkowa pasuje. Bałabym się jednak zmniejszać rozmiar miseczki w czarnej wersji ze względu na wąskie fiszbiny.

Kształt

Na zdjęciach widać, że Emilia, podobnie zresztą jak inne modele Dalii, ma nieco za wąskie fiszbiny dla moich piersi. Kształt biustu jednak mogę ocenić tylko bardzo dobrze. Oba kolory doskonale podnoszą piersi, zbierają je z boków i zaokrąglają. Konstrukcja K-37 jest półusztywnianym odpowiednikiem K-29, który testowałam w modelu Paris – muszę powiedzieć, że w wersji z pianką modeluje ona zdecydowanie skuteczniej.

Wersja czarna (rozmiar 85H) leży odrobinę inaczej niż mocca (rozmiar 80I), miseczki lekko odstają przy pachach i robią wrażenie ciut za dużych.

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak już wspomniałam, K-37 wygląda na półusztywniany odpowiednik bardzo podobnej, miękkiej K-29. W modelu Emilia testuję ją pierwszy raz i mam pozytywne odczucia, choć także zauważam, że nie jest ona idealna dla biustu o szerokiej podstawie, takiego jak mój. W mokkowej Emilii fiszbiny minimalnie odstają mi na mostku. Nie mam akurat pod ręką żadnego z modeli w klasycznej Daliowej konstrukcji K-24, ale nie mam wrażenia, by ta była w czymkolwiek gorsza od starszej siostry.

Oba kolory solidnie podtrzymują biust. Wzmocniona pianką miseczka robi swoje, szerokie ramiączka są mało elastyczne. Tyły dają rade, choć wolałabym, gdyby oba były z mocnego powernetu.

Wygoda

W sumie – pozytywne zaskoczenie. Oba modele mają długie fiszbiny boczne, ale słabo je odczuwam, może dlatego, że końcówki dolne mają tendencję do odstawania od ciała, kończąc się nieco powyżej dolnej krawędzi (nie są wszyte). Oczywiście wąskie fiszbiny są dla moich piersi nienaturalne i to widać, ale prawie nie czuć 🙂 Emilię miałam na sobie długo i dała radę.

Do kompletu

Figi Emilia maxi mocca, figi Emilia czarne

 /

Fajnie, że mogłam przetestować oba kroje majtek. Oczywiście, jako członkinię #teammajtkizgolfem, bardziej przekonały mnie do siebie figi maxi. Mają idealną dla mnie wysokość, są elastyczne i wygodne, dobrze sie w nich czuję. Nie są ani trochę przejrzyste oprócz wstawek z haftu, ale ta złotoróżobeżowa, połyskująca dzianina jest dużej urody – gatki nie muszą prześwitywać, żeby mnie zachwycić. To model w sam raz do bazowego stanika i moim zdaniem dobrze harmonizuje z górą kompletu. Tylko rozmiarówka mogłaby być większa – mam jeszcze tylko jednego iksa w zapasie.

Figi klasyczne w wersji czarnej są gładkie i nudne z przodu, za to tył ozdobiono obficie haftem i wygląda to bardzo ładnie. Wysokością mnie nie zachwycają, ale przecież nie wszystkie należymy do tego samego teamu 🙂 Są też wygodne i przyjemne w dotyku. Jak na bazowe figi z twistem – OK.

Beżowy komplet tak mi się spodobał, że nie chciało mi się wychodzić sprzed obiektywu, powstało więc tym razem wyjątkowo dużo fotek 🙂

Galeria

Przewińcie wszystkie fotki obu kolorów:

Podsumowanie

Warto zauważyć, że model Emilia występuje też w konstrukcji K-24 (to taki Daliowski klasyk, który ma już chyba kilkanaście lat), i w tej wersji również wprowadzono kolor mocca. Jeśli więc jesteście fankami kadwudziestkiczwórki, możecie sprawić sobie mokkę w tym wydaniu. Jeśli wolicie klasyczny, jasny beżyk (nie mam go przy sobie dla porównania, ale na zdjęciach wygląda na jaśniejszy i pozbawiony różowawego tonu), to znajdziecie go zarówno w kroju K-24, jak i nawet w miękkim K-26, natomiast dzisiejsza bohaterka K-37 występuje tylko w czerni i mokce.

Różnią się także dostępne kroje fig – w wersji mocca mamy maxi, zwykłe i stringi, a w czarnej figi zwykłe, szorty i maxi, przy czym maxi są skrojone inaczej. Skomplikowane? Wszystko znajdziecie w sklepie online Dalii, wpisując w wyszukiwarkę Emilia. A tu wszystkie biustonosze z linii:

 

Uwaga kod rabatowy!

Z okazji tej recenzji możesz zrobić ciut taniej kupić nie tylko Emilię, ale wszystkie modele z kolekcji bazowej – kod rabatowy brzmi BAZA15 i działa do 15.08.2021 🙂

 

Jak widzicie, sporo na Stanikomanii ostatnio kolekcji bazowych, ale mam nadzieję, że was nie zanudzam „nudziarzami” 🙂 Muszę przyznać, że zwłaszcza temat beży zaczął mnie wciągać. Co decyduje o tym, że jeden beż nam się podoba, a inny nie bardzo? Czy beżowa bielizna musi koniecznie zlewać się z kolorem skóry? Ciekawa jestem waszych odczuć i upodobań w związku z beżami 🙂 A jeśli macie doświadczenie z konstrukcją K-37 z Dalii, to też dajcie znać!

Może ci się spodobać

4 komentarze

  • Joanna Kostrzewa

    Śliczny ten różobeżyk, muszę się mu bliżej przyjrzeć! *^v^* Tylko ostatnio Dalia zaskoczyła mnie baaaaaardzo luźnym obwodem i wielkimi miskami w moim rozmiarze, który najwyraźniej już moim nie jest, bo potrzebuję innego… Chyba wybiorę się do sklepu i przymierzę na żywo, żeby znowu nie zwracać wysyłkowo.
    Sama w ostatnim miesiącu kupiłam dwa “nudziaki” z Gorteksu – Pamelę (w cappuccino) i Helenę (wg opisu jasnoróżowy, w rzeczywistości trudny do opisania ciepły jasny beżoróż, na skórze prezentuje się cudownie). Nudziaki potrafią być piękne! *^0^*

    6 sierpnia 2021 at 18:30 Reply
    • Stanikomania

      Wow, cieszę się, że ktoś rozumie moją świeżo obudzoną sympatię do nudziaków! 😊 Zdradzę, że mam już kolejnego w testach, i to… z białym 😁
      Dalie bywają luźne w obwodzie, jak widać – potrafi to zależeć od tego, z czego zrobiony jest tył. Ja byłam zaskoczona, że ten czarny taki ciasny się trafił, bo normalnie biorę 80, który jest najmniejszym z rozmiarów, jakie naszam.

      8 sierpnia 2021 at 02:51 Reply
  • Anna Jarosiewicz

    Tez lubie nudziaki. Pomimo ze moja bielizniarka to barwy teczy, ale przeciez bez, rozobez to tez sa kolory, i potrafia miec bardzo ladne odcienie. Lubie np bardzo bezowy komplet glossies, czasem kiedy mam ochote na minimalizm totalny (znika na ciele). Ten z notki ma bardzo smaczny odcien, nosilabym chetnie gdyby nie byl polsztywniakiem. Kojarzy mi sie z ulubionym orzechowym cappuccino 🌰☕

    10 sierpnia 2021 at 13:58 Reply
    • Stanikomania

      Ja mam na tyle problem z beżami, że cały czas nie podobam się sobie w beżowych ciuchach, z wyjątkiem spodni. Ale z bielizną jest już inaczej! Też mam mnóstwo kulinarnych skojarzeń z beżakami. A zestaw biało-beżowy nie może mi się nie skojarzyć z rurkami z bitą śmietaną! 🙂

      11 sierpnia 2021 at 02:11 Reply

    Leave a Reply