WRecenzje

Dzienna czy nocna? Koszulka na fiszbinach Lupoline – recenzja

Koszulki z wbudowanym stanikiem na fiszbinach czy też babydollki na fiszbinach w moim rozmiarze istniały w mojej głowie przez wiele lat jako produkt rzadko spotykany i niszowy. Niby widywałam je w ofertach kilku marek, czasem na targach bielizny – ale nie znałam z autopsji. Aż tu na jedno z warszawskich spotkań stanikomaniaczek jedna z gościń przyniosła całkiem urodziwe koszulki polskiej firmy Lupoline. Nawiasem mówiąc, to jedna z największych atrakcji naszych spotkań – możesz zobaczyć na własne oczy produkt, który dotąd znałaś tylko ze zdjęć w internecie, albo w ogóle nie wiedziałaś o jego istnieniu – a tu widzisz go na kimś i okazuje się, że potrzebujesz go w swoim życiu! 🙂 (organizujemy takie spotkania regularnie – jeśli chcesz wpaść, śledź wydarzenia Stanikomanii na fejsie!). Koszulki były hitem imprezy i od tamtej pory czekałam na okazję, aby takową wypróbować – no i w końcu okazja się nadarzyła.

Koszulka – model 141 to bazowy produkt w prostym stylu, nadający się na co dzień. Do czego może ci się przydać koszulka z biustonoszem na fiszbinach i czemu warto ją mieć w swojej szafie? Zobacz, czego się dowiedziałam własnobiustnie 🙂

Lupoline – koszulka big soft model 141; rozmiar: 90G, kolor: czarny

[rozmiary: 65 G-M, 70 F-L, 75 E-K, 80 D-J, 85 C-I, 90 C-H, 95 C-G; cena w sklepie online: 166,07 zł; KOD RABATOWY -20% na końcu recenzji; koszulkę otrzymałam od producenta]

Estetyka

Jak już wspomniałam – design tej koszulki jest tak prosty, że nie ma się specjalnie nad czym rozwodzić, co nie znaczy, że nie jest przyjemna dla oka i ciała. Jednolitą czerń przełamuje tiulowa, przezroczysta górna część miseczek (elastyczna). Jedyną ozdobą jest kokardka między miseczkami. Rzecz nie zwraca zbytnio uwagi i wygląda na przeznaczoną do zastosowań codziennych, choć przy pomocy odrobiny dodatków można by z tej koszulki wyczarować styl retro 😉

Biustonosz wygląda na uszyty bardzo starannie, szwy są równe, brak wystających nitek i innych nie-atrakcji, materiały również sprawiają dobre wrażenie (dół miseczek ze stabilnej dzianiny z lekkim połyskiem, tył także z mocnej dzianiny). Część koszulkowa jest doszyta tak, że nie tworzy się żadne zgrubienie w miejscu połączenia, jakby „wyrastała” ze stanika. Zapięcie jest dobrej jakości i ma 4 stopnie regulacji.

Materiał części koszulkowej (skład koszulki to poliamid z elastanem) jest w dotyku śliski, nie sztuczny ani szeleszczący, miękki, ma delikatny połysk. Nie ma wykończenia typu clean cut, ale obrąbek u dołu jest bardzo subtelny.

Dopasowanie

Musiałam trochę pokombinować z rozmiarem tej koszulki z uwagi na budowę ciała. Koszulka jest, jak widzicie, w rozmiarach biustonoszowych – czyli dobieramy biustonosz, a reszta – liczymy, że się ułoży. Ja jednak mam tak zwany wysoki brzuch (high tummy) i hiperlordozę, czyli pod linią biustonosza z przodu mój tułów się nie zwęża, tylko wybrzusza. Dlatego w rozmiarach 85G, 85H, które przymierzałam, materiał koszulki opinał mi się pod biustem oraz trochę podnosił i za bardzo rozchodził z tyłu pod zapięciem, co wyglądało nieco dziwnie i obawiałam się, że będzie się odznaczało pod ubraniem. Zdecydowałam się więc przymierzyć 90G, które normalnie jest dla mnie za duże pod biustem, ale liczyłam na to, że w szerszym obwodzie uzyskam więcej przestrzeni na brzuch. Udało się – koszulka układa się dobrze, dobrze się w niej mieszczę i czuję, jednak ceną za tę manipulację jest zapinanie stanika na najciaśniejszą haftkę (ostatecznie drugą w kolejności).

Myślę, że przeciętna osoba bez moich cech budowy nie będzie miała problemu z dopasowaniem tej koszulki. Wydaje mi się, że w biodrach miejsca jest dużo – choć oczywiście jako posiadaczka bioder węższych od biustu mogę nie być najlepszą sędzią w tej dziedzinie 🙂 Dlatego, jeśli masz szersze biodra i wypróbowałaś ten produkt, prosze daj znać w komentarzach, jak się sprawdził!

Wracając zaś do samej części biustonoszowej – w tym przypadku miseczki wyglądają mi na porównywalne bardziej z markami o mniejszych miseczkach na naszym rynku. Nosząc np. w Avie rozmiar 85G, czy nawet F, tutaj przy tym samym obwodzie wybieram G „w porywach” do H (koszulka pasowała biustonoszowo w 85H. Co prawda w innym modelu Lupoline, który miałam na sesji zdjęciowej dla „Modnej Bielizny”, miałam 85G, ale była to inna konstrukcja, niż w tej koszulce). Przede wszystkim jednak miseczki są wąskie, o wąskich fiszbinach nie rozchodzących się na boki – przy innej formie fiszbin być może wybrałabym mniejszy rozmiar miseczki.

Jeśli chodzi o rozmiar pod biustem – normalnie (czyli bez manipulacji) wybrałabym 85. Obwód nie jest luźny, raczej średni.

Kształt

Chodzi, oczywiście, o kształt biustu 🙂 Bo na modelowanie reszty ciała koszulka ta nie ma wpływu. Biustonosz w modelu 141 mocno zbiera biust z boków i dobrze go podnosi, nadaje okrągłą formę. Górna część miseczek jest elastyczna i spokojnie zmieściłaby biust pełniejszy niż mój.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Konstrukcja modelu 141 to bardzo klasyczne trzyczęściowe miseczki. Jak już wspomniałam, fiszbiny są wąskie i praktycznie nie odchylają się na boki, zatem ucieszą się z nich wszystkie posiadaczki wąskich biustów skupionych z przodu. Ja mniej, bo moje piersi są szerokie i rozchodzą się na boki, ale jestem w stanie nosić tę koszulkę, choć muszę pamiętać o kilku rzeczach, żeby było mi wygodnie (o czym niżej).

Koszulka Lupoline na lewą stronę, część biustonoszowa

Tył biustonosza dobrze pracuje, natomiast przy moim gabarycie przydałyby się moim zdaniem mocniejsze ramiączka. Naszyta z przodu nieelastyczna taśma ogranicza co prawda ich rozciągliwość, ale myślę, że mniej rozciągliwa gumka działałaby lepiej.

Wygoda

Po takiej szerokości i kształcie fiszbin spodziewałam się ugniatania przez łuk fiszbiny pod piersiami, ale niebezpieczeństwo udało się niemal zażegnać na dwa sposoby. Po pierwsze – muszę pilnować odpowiedniej długości ramiączek, żeby przód biustonosza nie mógł zjeżdżać w dół, oraz nie mogę sobie pozwolić na za luźniejsze zapinanie obwodu. Póki wszystko trzyma się na miejscu, nie gniecie i mogę nosić koszulkę przez wiele godzin. Na jedno jednak na pewno bym się nie zdobyła – na spanie w niej. Dla mnie jest zdecydowanie koszulką dzienną – ale to w sumie dlatego, że nie potrafię w ogóle spać w czymkolwiek na fiszbinach.

Nie ma pionowych fiszbin bocznych, co dla mnie zawsze jest plusem 🙂

Zastosowanie I: Koszulka nocna na fiszbinach?

Czy w koszulce ze stanikiem na fiszbinach można spać? Jeśli ktoś potrafi spać z fiszbinami, nie jest jej/mu niewygodnie, nic nie tamuje krążenia, nie ma otarć skóry itp. – zapewne można, choć intuicyjnie uważam, że brak ucisku fiszbin jest zawsze lepszy niż ucisk. Wiem jednak, że niektóre z Was chwalą sobie spanie w takim ciuchu, przynajmniej w niektórych sytuacjach, np. problemów z kręgosłupem i przy dużym biuście.

Niestety nie podzielę się z Wami wrażeniami spania w koszulce Lupoline, bo, po pierwsze – jestem gołą spaczką (sypiam co najwyżej w majtkach), a po drugie – w staniku na fiszbinach nie jestem w stanie się nawet zdrzemnąć (preferuję spanie w ogóle bez ubrania, a w staniku to już byłaby zgroza). Moje testy dotyczyły więc wyłącznie pory dziennej.

Zastosowanie II: Koszulka dzienna – z sukienką i bez

Jak możesz nosić koszulkę na fiszbinach w dzień? Po pierwsze – po domu, jeśli wolisz mieć podtrzymany biust, ale nie chce ci się zakładać dwóch warstw – stanika i na to koszulki czy innego homewear‘u. Siedziałam w modelu 141 w dzień przy domowym biurku – ale kurierowi otworzyłam oczywiście po narzuceniu szlafroka. Ta koszulka jednak zdecydowanie robi bieliźniane wrażenie.

Po drugie – nadaje się do noszenia pod sukienkę (pod spódnicę i bluzkę, przyznam, jeszcze nie próbowałam). Nie mam w szafie obcisłych, ołówkowych kiecek – moje sukienki raczej luźno opływają ciało i/lub są elastyczne, ale podejrzewam, że pod sukienką obcisłą na całej długości może nie być wygodnie. Pod moje sukienki w większości jednak się nadaje.

Po co? Latem na przykład po to, żeby materiał sukienki nie przyklejał nam się do ciała, gdy siadamy, albo z innej przyczyny nie chcemy, żeby przylegał do gołej skóry na tułowiu. Zimą – tak jak w czasie moich testów – żeby sukienka nie „kleiła” się do rajstop lub pończoch, nie zbierała się między nogami i nie podjeżdżała z przodu do góry po parunastu krokach (brr!).

Koszulkę nosiłam jak dotąd pod dwiema sukienkami: pierwsza to luźny, sweterkowy model z czystej wełny z rozkloszowanym dołem, któremu zdarzało się irytujące zachowanie wspomniane wyżej (nic przyjemnego co chwila musieć poprawiać na sobie sukienkę), druga to prosto skrojona i bardziej dopasowana, ale wciąż nie obcisła kiecka z elastycznej dzianiny z mieszaniny wiskozy i poliestru (widać ją na zdjęciach w podrozdziale „Kształt”). Pod obiema sukienkami miałam grube rajstopy z Marilyn (poliamid z elastanem). W obu przypadkach koszulka zdała egzamin – leżała sobie grzecznie pod sukienką i ani nie czepiała się rajstop, ani też nie pozwoliła na to żadnej z sukienek, a pod wełnianą dodatkowo zwiększyła mój komfort (niby wełna w tej sukience mnie nie gryzie, ale śliski poliamid milszy). Obie sukienki mają długość do kolan, a koszulka jest trochę od nich krótsza.

Po praniu właściwości materiału koszulki nie zmieniły się 🙂

Podsumowując, na razie postawiłabym tej koszulce maksa za jej wartość użytkową, ale przydałoby się przetestować ją również pod sukienkami latem – a przynajmniej w porze chodzenia bez rajstop. Latem często nosimy jaśniejsze rzeczy – i na to zastosowanie firma Lupoline jest przygotowana, wprowadza bowiem lada moment do sprzedaży wersję beżową tej koszulki.

Galeria

Komplet fotek.

Uwaga, promocja!

Specjalnie dla stanikomaniaczek firma Lupoline przygotowała kod rabatowy – aż –20% na hasło Stanikomania w sklepie online.

Uwaga: działa on na cały asortyment sklepu (z wyjątkiem działów Wyprzedaż, Najtaniej) i jest ważny aż do 30 czerwca 2020 r! Warto pamiętać, albo sobie zapisać 🙂

 

Podsumowanie

Podsumowując – eksperyment z koszulką Lupoline uważam za udany. Przetestowałam na razie model bazowy, ale myślę, że chętnie ubrałabym się też w inne, bardziej ozdobne modele, na przykład z koronką albo paseczkami w dekolcie, choćby dla czystej przyjemności. Lupoline regularnie wprowadza takie właśnie modele – sporo znajdziecie w ich sklepie online. Rozmiarówka koszulek „big soft” jest podobna, jak biustonoszy tego typu (miękkich, o szerokiej rozmiarówce). Jest to ciekawy produkt i cieszę się, że nasze firmy odważają się na takie niestandardowe pomysły. Mam nadzieję, że koszulki będą coraz lepsze i że amatorki innych konstrukcji biustonoszy (w tym: o innej szerokości/kształcie fiszbin) znajdą także modele dla siebie.

Na zakończenie powiem o jeszcze jednej zalecie koszulek, którą być może razem ze mną czuje część osób o większym biuście. Typowa koszulka, czy to nocna, czy dzienna, domowa czy do noszenia pod ubranie – nie zawsze pasuje na duży biust. Między innymi dlatego nie mam ani jednej typowej halki… No dobra, kiedyś kupiłam sobie jedną w M&S, ale też mi się nie podobała. Problem jest dokładnie taki, jak w bluzkach czy sukienkach, zwłaszcza na ramiączkach czy bez rękawów: za mało miejsca na biust, konieczność kupowania za dużego rozmiaru, i w związku z tym za duże otwory pod pachą, przez które „wychodzi” pół biustu, za długie ramiączka, worek z przodu pod piersiami, za duże wszystko. W rezultacie – znika przyjemność z noszenia, nawet jeśli masz ową rzecz pod ubraniem i jej nie widać, bo czujesz, że ona po prostu na ciebie nie pasuje.

Wszystkie te problemy nie istnieją w koszulce o rozmiarze dostosowanym do biustu – co tutaj mamy zapewnione, bo jej częścią jest stanik (OK, ja musiałam wziąć za duży rozmiar pod biustem, ale nie pogorszyło to ani mojego wyglądu, ani komfortu). Ten ciuch spowodował, że poczułam się lepiej – w końcu mogę założyć koszulkę, jak każdy „normalny” człowiek 😉

A Wy uważacie, że taka koszulka połączona ze stanikiem na fiszbinach to przydatna rzecz? Nosiłybyście? A może już nosicie? 

Może ci się spodobać