WKolekcje

Morskie granaty i kolorowe dropsy, czyli Cleo na jesień/zimę 2012

Jesienią Panache postawi na Cleo – takie wrażenie odniosłam na prezentacji zapowiedzi, w której brałyśmy ostatnio udział (niżej podpisana plus dwie inne blogujące koneserki bielizny – mam nadzieję, że także podzielą się z nami wrażeniami :). Kolekcja ta bowiem na tle pozostałych marek prezentuje się świeżo, obficie i różnorodnie.

Byłam zaskoczona tym zwrotem, zważywszy że w ciągu minionego roku D-plusowy światek obiegła wieść o rezygnacji producenta z kilku modeli – ja słyszałam o Mischy i Olivii z zapowiedzi wiosenno-letnich. Do dziś nie posiadam się ze zdziwienia – moim zdaniem były to murowane hity, a Mischę uznałam za najbardziej udany projekt z całej kolekcji. Mam nadzieję, że podobny los nie spotka żadnego z tych zwiastunów jesieni, których udało mi się polubić na naszym pierwszym spotkaniu.

Podążając za wizją twórców katalogu, kolejna kolekcja Cleo to mieszanka słodkości o różnych smakach. Szczypta retro-klimatu we wzorach i kolorach sprawiła, że poszukałam skojarzeń we wspomnieniach z dzieciństwa i zobaczyłam różnokolorowe dropsy w charakterystycznej tutce (całkiem niepodobne do tych z katalogu 🙂 Całość kolekcji sprawia wrażenie lekkiego chaosu, ale wspólnym mianownikiem, jak zwykle w Cleo, jest wesołość, beztroska i dziecinna zabawa kolorami i wzorami.

Marynarka

Granatowy, czerwony, biały – ten zestaw kolorów wyraźnie się wybija, korespondując częściowo z granatowymi i czerwonymi tendencjami w marce Superbra. Kojarzy się oczywiście z dziarskim stylem marynarskim – przy tej okazji zdradzę, że wedle słów naszego dystrybutora w 2013 roku możemy się spodziewać kolekcji plażowej Cleo Swimwear.

Wracając jednak do bielizny – nie dziwię się, że Meg (miseczki D-J) zdobi okładkę katalogu. Jest moją absolutną faworytką ze względu na uroczy ptasio-roślinny deseń, kolor oraz dbałość o szczegóły wykończenia.

Przedstawiciele firmy słusznie zwracali moją uwagę na czerwoną ażurową wstawkę, lamówki oraz regulatory ramiączek – wiedzą, że takimi detalami łatwo mnie uwieść 😉 Obiecywali także, że w gotowym produkcie na mostku pojawi się ptasia ozdoba (czyżby coś podobnego do Freyowej Ingrid?). Konstrukcja Meg jest oparta na modelu Sasha, który, jak zapewne pamiętacie, tej zimy również był „upierzony”.

W Marcie (D-J) z kolei dominuje czerwień, granatowe są tylko dodatki. Guziczek na mostku stał się już chyba znakiem firmowym Cleo. Uwagę zwracają falbaniaste majteczki.

W usztywnianej Darcy (D-H) białe tło zdobi jeden z najlepszych deseni w całej kolekcji (u mnie na drugiej pozycji, po ptasim). Ponoć został on zaprojektowany specjalnie dla marki Cleo i nie znajdziemy go w żadnej innej. Niektórzy widzą w nim serduszka, inni – listki. Zwracam uwagę na ładne karbowane ramiączka.

Granat, fiolet, róż

Jak widzimy, granat święci istne triumfy. Mnie w to graj – lubię ten kolor w bieliźnie, jest bardzo odświeżający po zmęczeniu czernią, którą zresztą również w Cleo znajdziemy.

W granacie wystąpi dobrze nam znana miękka Lucy (D-J). Zdobić ją będzie haft w odcieniach różu – widać, że cieniowane hafty zyskują w Panache coraz większą popularność.

Natasha (D-J) to kolejna zaskakująca propozycja. Deseń został przez producenta nazwany zwierzęcym, ale może kojarzyć się także z kamuflażem. Kolory: granat, odcienie fioletu. Uwagę przykuwa falisty brzeg miseczek, ciekawy haft o również falistym kształcie tudzież serduszko na mostku.

W jasnym fiolecie z granatowymi dodatkami wystąpi też termiczny plunge Jude (miseczki D-G).

Producent obiecuje, że ostatecznie zwalczył tendencje do wbijania się krawędzi miseczek w piersi, stosując w tym modelu nowy rodzaj gąbki (poprzednio mowa była o modyfikacji kąta fiszbiny). Mam nadzieję, że to podziała. Oprócz wersji fioletowo-granatowej plandż ten wystąpi także w czerni z jaskraworóżowymi dodatkami oraz w wersji cielistej z różowymi.

Niespodzianką będzie tak zwana oferta specjalna – Jude w ciapki! (czyli kolejny animal print):

Intrygujące czernie

Oto dwa modele, w których istotną rolę gra czarna siatka i zaskakujące połączenie wzorów.

Hazel to nowy model – półusztywniana balkonetka w miseczkach D-H. Dół pokryty jest satyną o lekko lśniącym srebrnym deseniu, trochę panterkowatym. Kolorowy haft w górnej części na czarnym tle wyjątkowo przypadł mi do gustu, szkoda tylko, że w niewielkich rozmiarach miseczek jest tak mało widoczny.

Mam olbrzymią ochotę wypróbować Hazel, bo wyjątkowo lubię papuzie kolory na czarnym tle. Haft natychmiast skojarzył mi się z motywami ludowymi, w których tęczowe kolory często występują na ciemnych tłach. Poza tym bardzo jestem ciekawa, jak sprawuje się aktualna Panaszowa konstrukcja biustonosza półusztywnianego. Pamiętam tego typu modele z dawnych kolekcji Panache – zwykle leżały bardzo dobrze.

Leila to usztywniany model tylko do miseczki G, oparty na konstrukcji zapowiadanego na wiosnę modelu Ariana. Urokliwemu haftowi w kokardki towarzyszy zaskakujący element – haftowany wzór w kratkę, falujący niczym wstążka – dzięki niemu model ten, oparty na zestawieniu czarnej siatki z amarantowym spodem, nabrał dużo bardziej niepowtarzalnego charakteru. Dla mnie bomba.

Dodatkową atrakcją są wysokie figi, wzmacniające skojarzenie ze stylem pin-up.

Zia w dropsy

Podobno Zią (D-J) zachwycają się wszyscy – ja jednak nie dołączę do jej wielbicielek ze względu na antypatię do groszków. Udany za to jest haft w różyczki i nawiązująca do niego ozdoba na mostku. To chyba najbardziej „freyowa” ze wszystkich propozycji. Czy Wam też narzuca się porównanie z tą marką?

Specialsy 🙂

Producent kusi tak zwaną ofertą specjalną (nie wiem, na czym dokładnie polega jej wyjątkowość – czy tylko na tym, że nie została umieszczona w katalogu? 🙂 – oprócz Jude w zwierzęce ciapki występuje w niej także nowa termiczna bezszwowa balkonetka imieniem Karen (miseczki do G). Wzór w różnokolorowe gwiazdki nie jest szczególnie oryginalny. Mam nadzieję, że nadrabia konstrukcją.

Baza

Podobnie, jak w poprzednich sezonach, pojawią się modele w barwach bazowych, zarówno miękkie, jak i usztywniane. Czarna i biała będzie miękka Lucy (D-J). Usztywniana Juna (D-H) wystąpi w wersjach: czarnej, cielistej i koloru kości słoniowej, warto też przypomnieć o plandżu Jude, którego wersja beżowa z różowymi lamówkami towarzyszy nam od kilku sezonów.

Rozmiary i konstrukcje

Jak widzimy, górną granicą miseczkową dla Cleo nadal pozostaje J, a dolną – D. Miseczki J sięgają modele miękkie, do H dochodzą usztywniane: Juna, Darcy oraz półusztywniana Hazel. Kilka modeli dochodzi tylko do miseczki G: Leila, Jude oraz nowa Karen. Jak widać, z miseczką C pożegnano się w Cleo raczej definitywnie.

Rozmiar obwodu 28 (60) jest już standardem we wszystkich modelach, górna granica zaś to 38 (85).

Główną nowość konstrukcyjną stanowi półusztywniana balkonetka Hazel, niestety tylko do miseczki G. Nowa jest także bezszwowa termiczna balkonetka Karen z oferty specjalnej. Kilka modeli miękkich opiera się wg producenta na konstrukcji Sashy – solidnej, z przednim pasem podbiustowym. Drugą miękką opcją jest lżejsza „bezpasowa” konstrukcja Lucy.Modele usztywniane to w większości balkonetki podobne do Juny, wyjątkiem jest Leila oparta na Arianie oraz oczywiście termiczna Jude. Zwraca uwagę fakt, że Jude jest jedynym modelem plunge w kolekcji. Nie będzie kroju longline – czyżby nie miał powodzenia?

Słodka uczta – dla oczu

Znowu, podobnie jak wiosną, zwraca uwagę różnorodność detali, niespotykana w żadnej innej marce Panache (Masquerade, zdradzę już, w zapowiadanym sezonie wypada raczej skromnie). Mamy ładne ramiączka z fakturami, kilkubarwne kokardki z ciekawych wstążek (wąskie, karbowane itp.).

Wreszcie – ozdoby, jak guziczki czy metalowe zawieszki. Te ostatnie uważam, że mogłyby być lepszej jakości – nie przepadam za matowym metalem.

Pojawi się też kilka bardzo urodziwych haftów, w tym wielobarwnych i cieniowanych, zwracają uwagę dekoracyjne faliste wykończenia brzegów miseczek. Z przyjemnością powitałam satynowe pokrycie miseczek w modelu Hazel. No i nadruki – moje ulubione to ptasi (Meg) i serduszkowy (Darcy).

Rozwój

Mam nadzieję, że ciekawe wzornictwo połączy się w Cleo z coraz lepszą jakością – próbki raczej wskazują na to, że tak będzie. Szczerze mówiąc, początki marki Cleo kojarzą mi się z bielizną zabawną, lecz niezbyt luksusową, a za najbardziej godny uwagi element uważałam dobre konstrukcje (słynny George). Wydawało się, że marka ta stanowi dla firmy coś w rodzaju poligonu dla eksperymentów konstrukcyjnych, często całkiem udanych. Jeśli do innowacyjności dołączą świetne materiały, a ceny przy tym nie zwalą nas z nóg, będziemy mogły mówić o jednej z najciekawszych marek D-plusowych na rynku.

Galeria

Zapraszam do zdjęć – polecam Waszej uwadze zwłaszcza detale 🙂

[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]

Katalog – zabawny i cukierkowy, trochę szkoda jednak, że na większości zdjęć dominują gigantyczne słodycze, a bielizna jest słabo widoczna:

[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]

Ciekawa jestem, co myślicie o rozwoju Cleo? Czy stanie się na polskim rynku mocną konkurencją dla marki Freya? Czy któreś z modeli krzyczą do Was: „musisz to mieć”? 🙂

Może ci się spodobać