WCiałopozytywność, Wywiady

Naturalne nie jest wow? – wywiad z Agnieszką Sochą

Przykład zdjęcia z umiarkowanym zastosowaniem retuszu (pozytywny 🙂 ). Model Oksana od Ewy Michalak.

 

Od pewnego czasu umieszczam tu i ówdzie narzekania na wyedytowane do nieprzytomności zdjęcia reklamowe, katalogowe, sklepowe. Pewnie wielu powiedziałoby, że ot, jakieś zakompleksione kobiety marudzą, że chciałyby być ładniejsze, mogłyby już dać spokój – jak świat światem, reklama kłamała, a retusz fotek jest dla ludzi.

Jednakże, nawet jeśli fakt, że kobieta na zdjęciu nie ma wgłębień w ciele od bieliźnianych gumek, a jej piersi przypominają dwa grejpfruty trzymające się niepojętym sposobem na malutkich skrawkach koronki, osobiście zwisa nam niczym puszczony wolno biust (#saggyboobsmatter 😉 ), to warto otworzyć oczy szerzej i uświadomić sobie, że problem nie jest taki zupełnie błahy. Nie chodzi o jakieś tam kompleksy, że ktoś ma za mały czy za duży biust albo nadwagę. Chodzi o wzbudzanie niemożliwych do spełnienia oczekiwań. I nie dzieje się to tylko gdzieś w czyjejś głowie, ale tu i teraz, na żywo, w sklepowych przymierzalniach, wśród dorosłych, dojrzałych kobiet, które dawno już nie są niedoświadczonymi dziewczynkami wierzącymi we wszystko, co zobaczą w telewizorze i internetach. Te kobiety bywają jednak poważnie rozczarowane faktem, że firma nie umie wyprodukować, a brafitterka nie umie dobrać im bielizny tak, by wyglądały jak z reklamy czy katalogu.

 

Agnieszka Socha

O opinię na ten temat zapytałam Agnieszkę Sochę. Agnieszka jest brafitterką, szefową sieci sklepów Onlyher, firmy dystrybucyjnej oraz Akademii Profesjonalnego Brafittingu, trenerką biznesu – jedną z najważniejszych postaci polskiej brasceny. Ponieważ Aga zna się na sprzedawaniu bielizny jak mało kto – uznałam, iż warto wiedzieć, co ma do powiedzenia o #retusznamaksa. Czy jest to problem wydumany, czy realny?

 

– Szkolisz przyszłe i obecne brafitterki. Jakie są najczęstsze błędne przekonania twoich kursantek, dotyczące tego, jak powinien leżeć biustonosz – które musisz prostować na kursach? 

Agnieszka Socha: – Właściwie nie muszę bardzo korygować przekonań co do tego, jak powinien leżeć biustonosz. Większość kursantek albo już coś poczytała, albo miała do czynienia z brafittingiem wcześniej i na kurs przychodzą, żeby doszlifować wiedzę, usystematyzować ją i poszerzyć. Natomiast przekonania, z którymi na pewno się zderzamy, to „mały biust chce wyłącznie push-up i najlepiej w nim wygląda” oraz „semi-soft [stanik półusztywniany, przyp. red. :-)] lekiem na całe zło”. Jeśli przekonania nie są głęboko zakorzenione – da się je naprawić bez problemu, bo te ilości godzin w przymierzalni, które dziewczyny spędzają, niesamowicie to ułatwiają. Czasami bywa tak, że to myślenie znika dopiero pod koniec, ale kursy naszej Akademii bardzo mocno stawiają na indywidualne podejście do klientki, wyjście z reguł, które już dawno przestały być takie sztywne. Bo iść na skróty można zawsze. Pytanie, czy skróty prowadzą zawsze do najlepszego rozwiązania?

Niezwykle zależy mi na tym, żeby moje kursantki wychodziły z kursu z poczuciem, że pokazanie możliwości należy do ich obowiązków. Skąd masz wiedzieć, że jakiś krój będzie leżał na tobie dobrze, dopóki ktoś ci tego nie zaproponuje? Chyba że ktoś ma w sobie naturalną cechę dociekliwości. No, ale to już jak pójście do lekarza i mówienie mu: mam zapalenie oskrzeli, poproszę duomox.

 

– Czy twoim zdaniem niektóre z tych błędnych przekonań można powiązać z tym, jak przedstawiana jest bielizna na zdjęciach reklamowych?

– To pierwsze przekonanie dotyczące małego biustu i push-upa jest na pewno powiązane z tym, jak biustonosze prezentowane są w katalogach niektórych firm. „Kreska” i mocne wyeksponowanie biustu jest na porządku dziennym. Nie ma kulek? Nie ma sprawy! Photoshop poprawi. A my potem zderzamy się z tym pędem ku kulistym piersiom, których profile muszą być jak odrysowane od cyrkla. I potem słyszę od wielu, wieeelu brafitterek stwierdzenie przy klientce: „Widzi Pani? Proszę stanąć bokiem, jaki piękny okrągły kształt”… A co z tymi, które takiego kształtu nie chcą, albo nawet na to nie zwróciły uwagi? Mamy poczucie, że wszystko, co naturalne jest gorsze, bo tylko przyzwoicie leży, nie ma wow, nie ma zachwytu. Taki tam sobie stanik. Na pewno nie wzięło się to znikąd. A frustracja rośnie. Bo Photoshopem nie da się machnąć czary-mary i wyjść do ludzi. Ale to już taki temat, że można zjeść niejeden worek soli i nie ruszyć z miejsca.

Kinga_Amazing_b

Przykład zdjęć katalogowych w stylu #retusznamaksa – model Amazing push-up, firma Kinga.

 

– Jakie są według ciebie najbardziej szkodliwe modyfikacje zdjęć, które wpływają na nieprawidłowe spojrzenie na dopasowanie biustonosza? Wycinanie wałeczków ciała w okolicy gumek? Dorysowywanie sztucznej „kreski w dekolcie”? Zakładanie modelkom za małych miseczek?

– Wszystkie te modyfikacje, które wymieniasz, są szkodliwe. I wcale nie uważam, że zdjęcia nie powinny mieć żadnych poprawek, ale delikatnie muśnięcie obróbką na pewno nie miałoby takich skutków, których doświadczamy teraz. Bo jeśli kobieta mierząc biustonosz push-up mówi, że on nie zbiera i nie robi dekoltu, to ja już nie wiem, co go zrobi…

Obawiam się – muszę przyznać – że przy tym pędzie za nienaturalnym „ideałem” złapiemy się na grzechach, które nie powinny mieć miejsca – dobieranie zbyt wąskich fiszbin, bo klientka lubi kreskę… Albo zgoda na totalny brak podtrzymania, bo gładkie plecy ważniejsze. Zdarza mi się sięgać wtedy po argument, że jednak ludzie komunikują się patrząc sobie w oczy… nie na swoje plecy.

Przypomniała mi się właśnie taka anegdotka, jak klientka stwierdziła, że w kościele koleżanka w ławce za nią będzie mówiła, że ma wałki na plecach. No cóż… trudno tu coś poradzić na zdekoncentrowaną fałdkami koleżankę i jej cele.

 

– Jak myślisz, czy większa naturalność zdjęć reklamowych spowodowałaby, że stanikowe mity stałyby się mniej popularne  wśród kobiet? Czy ułatwiłoby to pracę brafitterkom?

– Uwielbiam zdjęcia marek Ewa Michalak, Sculptresse, Elomi czy Curvy Kate. I to nie chodzi zawsze o to, żeby wszystko pokazywać tylko na krągłych modelkach, chociaż ja osobiście uwielbiam takie prezentowanie bielizny, ale, żeby modelka mogła mieć zmarszczki, figurę gruszki czy np. pieprzyki. Dużo łatwiej byłoby kobietom decydować się na bieliznę, którą można obejrzeć na kimś podobnym sobie.

Wszystkim nam byłoby prościej. My pozbyłybyśmy się frustracji w momentach, kiedy nie możemy spełnić nierealnych oczekiwań klientek, a one mogłyby się wyluzować i nie dostawać zawału z każdym dodatkowym dekagramem czy zmarszczką.

 

Dzięki za rozmowę!

 

Jak widzicie z powyższego, Agnieszka widzi nie tylko problem, ale i światełko w tunelu. Są firmy, które znajdują umiar w „upiększaniu” rzeczywistości i nie tworzą obrazów, które szkodzą. Warto sobie uświadomić, że nierealność oczekiwań klientki wpływa negatywnie nie tylko na jej nastrój, ale i na cały bieliźniany biznes. Kobieta, która za każdym razem przeżywa w przymierzalni smutek i zawód, nie będzie chętnie robiła zakupów.

#Retusznamaksa nie jest niezmiennym prawem Wszechświata, a zwyczajem, który można zmienić. Mam nadzieję, że dokonamy tej zmiany wspólnie. Zachęcam brafitterki (i nas, klientki, także) do przerwania milczenia i nagłaśniania problemu. Piszmy o tym w naszych kanałach socialmediowych, rozmawiajmy z firmami, z klientkami, ze znajomymi. W końcu chciałybyśmy, by kupowanie bielizny było dla kobiet przyjemnością, a nie pasmem rozczarowań. Zgadzacie się ze mną?

 

 

Może ci się spodobać