WKolekcje

Powrót do luksusu: Masquerade jesień-zima 2013

Zapowiedzi na przyszły sezon jesienno-zimowy – czas start 🙂 Zacznę od marek należących do firmy Panache, które miałam okazję obejrzeć w zeszłą niedzielę w Warszawie na targach bielizny organizowanych przez dystrybutora (firmę So Chic). Masquerade – wobec tej marki mamy już pewne oczekiwania, które ostatnio wyrażałyśmy, wspominając przeszłe kolekcje. Gdzie się podziały tamte maskaradki? – pytało wiele z Was. Ostatnie kolekcje były stonowane i nieco rozczarowujące dla miłośniczek dawnego przepychu. Zapowiadana zaś na przyszłą jesień kolekcja reklamowana jest przez dystrybutora jako powrót do świetnej przeszłości marki – i rzeczywiście są, na moje oko, podstawy, by tak twierdzić.

Oprócz powrotu kilku sprawdzonych modeli i krojów, do marki Masquerade wraca bogactwo ozdób. W kolekcji znajdziemy kilka „biustobłysków”, budzących skojarzenia z marką Fauve z bardziej ozdobnych czasów, zarówno w biżuteryjnych dodatkach, jak i haftach. Znajdziemy też oczywiście satyny i koronki. Stylistycznie kolekcja ta kojarzy mi się trochę z jesienno-zimową kolekcją z roku 2011.

Kolorystycznie przedstawia się raczej mrocznie, jak na jesień-zimę przystało, trochę brakuje żywych akcentów. Te czekają na nas w innych markach Panache – Cleo i Superbra. Oprócz wszechobecnej czerni, znajdziemy tu następujące barwy: grafit, turkus, śliwka, złoto (szampan) i jedyny mocniejszy akcent w postaci czerwieni. Kusi próba wyobrażenia sobie, jak kolekcja ta mogłaby się prezentować w wersji wiosennej, w bardziej żywej kolorystyce.

Alicja w krainie haftów

Zacznę przekornie nie od powrotów, a od czegoś nowego. Co prawda Alice pojawi się już w kolekcji wiosennej, ten efektowny haft jednak na tyle odróżnia jesienną wersję od skromnej wiosennej siostry, że trudno mówić o kontynuacji. Dla mnie to całkiem inna Alicja, mimo że tak samo skrojona (podobno na bazie konstrukcji plunge’a Tiffany).

Na jej widok pomyślałam: Masquerade znowu chwyta wiatr w żagle i zaczyna olśniewać. Co prawda to minimalizm, nie przepych, ma święcić triumfy w modzie w nadchodzących sezonach, ale mimo szacunku, jaki mam do oszczędnego stylu, nudzi mnie on bardzo szybko – zwłaszcza w bieliźnie.

Alice to jeden z tych projektów, który budzi miłe memu sercu skojarzenia z superbogatymi haftami marki Fauve. Na grafitowej satynie mamy tutaj granatową siateczkę z wielobarwnym kwiatowym wzorem, w skład którego wchodzą metaliczne nici.

Alice występuje jako biustonosz plunge, oraz w postaci koszulki (slip), również pięknej – to także ciekawa nowość.

Rozczarowuje niestety zakres rozmiarów – do miseczki G, obwody 28-38, zarówno w biustonoszu, jak i koszulce.

Wytęskniona Antoinette

Wiele z nas czeka na powrót słynnej Antośki w rozpoczynającym się za chwile wiosennym sezonie. Ja jednak, jako miłośniczka starszych wersji tego modelu (nawet niedawno kupiłam wersję pistacjową, którą dopiero teraz doceniłam) szalenie ucieszyłam się na widok Antoniny w wersji champagne/black 🙂 Oprócz biustonosza, powróci także gorset!

Nowa Antoinette nieco jednak różni się od poprzedniej – górna krawędź miseczek nie jest wykończona brzeżkiem z koronki, lecz satynową lamówką. Ciekawe, jak też będzie się układać…

Druga różnica ucieszyła mnie już na pierwszy rzut oka – ramiączka nie są już zrobione z wiotkiej aksamitki, lecz z elastycznej gumki – jest szansa, że będą trwalsze i bardziej komfortowe niż w starym modelu.

Gorset cieszy klasycznym układem fiszbin pionowych i skośnych.

Rozmiary Antośki niestety nie zmienią się – zarówno gorset, jak i biustonosz bandeau, wystąpią w miseczkach D-G i obwodach 28-38 (a szkoda – można było skorzystać z okazji i pociągnąć ten model dalej!).

Na uwagę zasługują też majtki – oprócz stringów i bardzo ładnych fig mamy także takie oto stringi i pas do pończoch w jednym:

Zajrzyjcie na koniec notki, do galerii z pokazu – bardzo ładnie się układają.

Nowa Angie

– czyli stara Angie w nowej, odświeżonej postaci. Pamiętamy ten model z jesieni 2010. W nowej odsłonie czaruje kolorem i złotym dodatkiem na mostku.

Inny jest wzór koronki – nie tak charakterystyczny, jak dawne rozetki, ale również ładny, a krawędź według mnie została lepiej wykończona niż dawniej. Pozostały satynowe żebrowania na miseczkach.

Warto zauważyć, że wszystkie modele w tym sezonie mają bardzo dopracowane metalowe detale z wytłoczonymi napisami, a także maleńkie ozdobne logo ponaszywane na bokach – Angie nie stanowi tu wyjątku.

Podoba mi się ta wersja i gdyby nie to, że modele z dwoma szwami leżą na moim biuście zdecydowanie gorzej niż te z jednym, Angie znalazłaby się na wysokiej pozycji na mojej wish-liście 🙂

Rozmiary nareszcie bliższe nowym standardom marki – miseczki D-H, obwody 28-38.

Phoenix – nowa Pandora?

Phoenix to pierwszy z dwóch modeli z turkusowej rodziny barwnej, oparty na kroju modelu Pandora (i jej późniejszej wersji, Inca), z jednym pionowym szwem. Pamiętacie, jak niedawno z rozrzewnieniem wspominałyśmy Pandorkę? Pandora wystąpiła w dwóch kolorach w słynnej, bardzo dobrze wspominanej w naszym kraju kolekcji wiosenno-letniej z roku 2009. Phoenix, przynajmniej na oko, bardzo ją przypomina.

Nadruk czarnych kwiatków na przygaszonym ciemnoturkusowym tle bardzo mi się podoba – jest superelegancki. Tęsknię jednak za kwiatowym, tropikalnym przepychem Pandory. Może na wiosnę pokaże się w weselszej wersji? Miły detal – na obszytych dzianiną w przedniej części ramiączkach widnieją dwa naszyte kwiatki korespondujące z tymi na nadruku.

Rozmiary Phoenix idą dalej, niż w pierwowzorze – miseczki D-H, obwody 28-38. Bardzo udane są moim zdaniem majtki – zajrzyjcie do galerii na końcu.

Morska Athena

To druga propozycja dla miłośniczek turkusowo-morskiej tonacji. Jest to model typu plunge, który kojarzy mi się nieco z Lula Mae z 2011 roku, choć nie podoba mi się tak bardzo, jak tamta. Sympatyczna jest kokardka na mostku z koronkowej tasiemki oraz zawieszka z cyrkoniami.

Rozmiary Atheny to: miseczki D-H, obwody 28-38.

Czy Utopią jest powrót Hestii? 🙂

Utopia to jedna z największych ciekawostek kolekcji – strapless! Producent twierdzi, iż jej krój jest oparty na bezramiączkowcu Hestia, który swego czasu odniosił spore sukcesy.

Trzeba przyznać, że prezentuje się elegancko, zgrabnie też leżała na biuście modelki (galeria na końcu). Znajomy jest guziczek na mostku – taki sam miała grafitowa wersja Delphi z jesieni 2011 🙂 Utopia także uszyta jest z grafitowej satyny połączonej z czarną koronką.

Ramiączka tego bezramiączkowca 🙂 są ozdobione koronkowymi „skrzydełkami” – detal obecny także w innych modelach. Rozmiary Utopii niestety rozczarowują – miseczki D-G, obwody 28-38.

Orla na śliwkowo

Wyczekiwana miękka maskaradka z pionowymi szwami, która właśnie wchodzi do sprzedaży w kolorze kremowym, jesienią pojawi się w śliwce. To jeden z tych kolorów, który zawsze chętnie witam 🙂

Jeszcze nie miałam okazji wypróbować wiosennej Orli i mam wielką nadzieję, że mój biust się z nią porozumie… Wersja jesienna wygląda na bardzo udaną, szkoda tylko, że zrezygnowano z ozdoby na mostku, pozostawiając jedynie kokardkę. Rozmiary Orli to: miseczki D-H, obwody 28-38.

Żarliwe serce, czyli Ardour

Żar, zapał, namiętność – tak przełożyć można nazwę tego biustonosza. Kontrastuje ona z jego stonowanym wyglądem, w którym główne akcenty stanowią ozdobione koronką ramiączka oraz lśniąca zawieszka na mostku (metal w kolorze złotym plus cyrkonia). Stylistycznie kojarzy mi się z Fauve Rosa w wersji czarnej.

Ardour to formowany termicznie biustonosz (zakwalifikowałabym go do plandży) oparty na konstrukcji Amora z aktualnych kolekcji, która z kolei bazowała na modelu Capella (2011) – z „serduszkowatym” (sweetheart) kształtem dekoltu. Ardour nie zachwyca zakresem rozmiarów, bo dochodzi tylko do miseczki G.

Baza w odwrocie

W porównaniu z sezonowymi nowościami i powrotami do przeszłości baza prezentuje się skromnie. Mam wrażenie, że zrezygnowano z widocznego w poprzednich kolekcjach zamiaru jej rozbudowania. Debiutujący minionej wiosny półusztywniany Harem nie doczeka się kontynuacji. Bazę ozdobi Persia (D-H) w kolorze czarnym (nie będzie sezonowego), poza tym znowu powróci Rhea (D-H) w czerni oraz „antycznym” beżu. Poza tym pozostanie z nami cała ślubna kolekcja Deity (biustonosze bezramiączkowiec i plunge D-H, body D-H, dwa kroje majtek z paskami do pończoch) w kolorze kości słoniowej.

Rozmiary i kroje

Pod względem zakresu rozmiarów kolekcja ta nie przewyższa poprzednich… W każdym modelu dostępny jest ten sam zakres obwodów: 28-38 (czyli 60-85). Miseczki w zakresie D-H ma 7 modeli (w tym 3 bazowe), w zakresie D-G – 4 modele. W sezonówkach zatem jedynie połowa dochodzi do H, co wydaje mi się pewnym cofnięciem w rozwoju. Pod względem krojów widzę głównie kontynuacje z poprzedniej kolekcji oraz kilka powrotów do przeszłości (zobaczymy, czy okażą się udane). Dobrze, że pozostano przy modelach miękkich i chyba trochę szkoda, że porzucono półusztywniane (choć sama jeszcze nie zdążyłam się przekonać, czy jest za czym tęsknić). Majtki w całej kolekcji występują w rozmiarach brytyjskich 8-18 (EU 34-44).

Cena luksusu i detale

Obawiam się, że z rozsądnymi cenami w tej marce pożegnałyśmy się już dawno i zdaje się, że i w kolejnym sezonie nie będzie taniej. Ale za to, moim zdaniem, w tej kolekcji bardziej niż w ostatnich widać, za co płacimy. Mam na myśli efektowne materiały (wszechobecność satyny, koronki, hafty) oraz detale, które możemy podzielić na dopracowane „okucia” metalowe (kółka, regulatory, zaczepy oraz miniaturowe emblematy marki – Gossard comes to mind ;)) oraz ozdoby o charakterze biżuteryjnym. Nawet nowa Antośka nie ma juz zwykłych szklanych koraliczków, lecz metalowe krążki z uwięzionym w środku czymś błyszczącym.

Zapraszam na szybki rzut okiem 🙂

Galeria

Fotek „na leżąco” jest tym razem bardzo dużo. Oświetlenie (ech, ta pochmurna pogoda i okno na północ) nie było niestety zadowalające, mimo to starałam się zrobić jak najwięcej zbliżeń detali, gdyż uznałam je tym razem za wyjątkowo warte zainteresowania. Są też niektóre majtki.

[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]

Galeria pokazowa

Tym razem spotkanie z dystrybutorem miało formę targów, na których cyklicznie odbywały się pokazy wszystkich marek. Z mojego punktu widzenia nie była to najszczęśliwsza forma prezentacji. Pokazy odbywały się pospiesznie, nie miały też żadnej szczególnej oprawy, oprócz niezłej muzyki – dla lepszego przyjrzenia się bieliźnie lepsze były skromne prezentacje w normalnym świetle. Modelki chodziły bardzo szybko i zatrzymywały się na krótkie sekundy, a złapanie ostrości w ruchu i specyficznym oświetleniu słabo mi się udawało – może szkoda, że nie zrobiłam filmu (ten jednak byłby chyba nieco nudny). Mimo to zdecydowałam się pokazać Wam to, co udało mi sie uwiecznić 🙂 Dopasowanie rozmiarowe było całkiem niezłe. Wszystkie sample miały rozmiar 32E.

[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]

Galeria katalogowa

Poprzednia „teatralna” sesja (do obejrzenia w tej notce) bardziej mi się podobała, ta jest mało charakterystyczna i raczej, hmm, uboga – ale dobrze, że jest 🙂

[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]

Wspomnień czar oraz snucie planów

Pod koniec lipca zeszłego roku, gdy opisywałam wchodzącą aktualnie kolekcję wiosenną, napisałam: „Ciekawa jestem, czy doczekamy się kolejnych powrotów, a przynajmniej nawiązań do tego, co zawsze się w Masquerade sprawdzało, jak wzorniczy przepych, atmosfera luksusu, wypróbowane, dobre kroje”. Wygląda na to, że idziemy dokładnie w tym kierunku, przynajmniej pod względem designu – bo kroje trzeba będzie sprawdzić nabiustnie. Jak sądzicie, czy spełnią się moje – a także części z Was – marzenia o maskaradkach – bieliźnianych cackach? Jak Wam się podobają zapowiedzi na jesień? Moim typem jest Alice, chciałabym też wypróbować starą-nową Antoinette, Phoenix, mam też ochotę na śliwkową Orlę… A Wy? Czy macie na coś chrapkę? 🙂

Może ci się spodobać