WSpołeczność

Premiera, czyli kto mi ogarnia internety

Tym razem nie o stanikach, a o ludziach! (no dobra, staniki też będą 😉 ). Bez ludzi nie byłoby wszak ani staników, ani Stanikomanii. Jak pewnie zauważyłyście/liście, Stanikomania przeszła ostatnio redizajn oraz przeniesienie z platformy Blox na WordPress. Było to zadanie dosyć skomplikowane. Wiecie, przeprowadzić 11 lat bloga – to nie w haftkę dmuchał! 🙂 Ponieważ sama zapewne w życiu nie dałabym sobie z tym rady, zaprosiłam do współpracy kilka osób. Chciałabym im teraz podziękować za wykonaną pracę oraz zaangażowanie i przyjazne zrozumienie dla moich potrzeb i jednocześnie polecić Wam ich usługi w dziedzinie skutecznego ogarniania internetów.

A na samym końcu mam do Was wielką prośbę (za której spełnienie także dziękuję z góry!) 🙂

Dagmara i Monika, czyli Glitterbrainz

Żeńska połowa zespołu firmy Glitterbrainz zajęła się wyglądem oraz stroną techniczną nowego blogaska, a także moimi blogowymi wizytówkami. Na BrokatoweUmysły natknęłam się przypadkiem w czyimś polecającym wpisie i pomyślałam, że firma o takiej nazwie po prostu aż się prosi o nawiązanie współpracy 🙂 A i portfolio wyglądało zachęcająco.

Oto, co dziewczyny opowiedziały mi o sobie:

Jesteśmy dziewczynami, które świetnie się ze sobą dogadują i postanowiły tę energię przełożyć na pracę, kreatywność i świetne projekty. Dopełniamy się pomysłami i szaleństwem. Obie lubimy pracować z twórczymi i zwariowanymi duszami, co w Tobie od razu zauważyłyśmy! Tworzymy strony internetowe, logo, grafikę, pomagamy w ogarnięciu spraw SEO, zaprzyjaźniamy ludzi z WordPressem i ciągle szukamy nowych wyzwań. Te ostatnie lubimy najbardziej! Skromnie powiemy, że tworzymy niezły duet.

Osobno jesteśmy Dagmarą i Moniką.

Monika w pracy jest mistrzem WordPressa, uwielbia rozwiązywać zagadki, czuwa nad czystym kodem i wspaniałym SEO. Dobierze najlepszą wtyczkę i postara się rozwiązać każdy problem. Przy Stanikomanii zajmowała się przeprowadzką bloga z Blox na WordPress, doborem wtyczek i drobnymi zmianami funkcjonalności motywu.

Po pracy zatapia się w książkach i przytula Pioruna – psa, który jest niezastąpionym kompanem. Poza tym jest najlepszą mamą i wystrzałową żoną Uczy się hebrajskiego. Czym się różni od Dagmary? Lubi zimę, śnieg i marzy o wyprawie na Spitzbergen. Jakie lubi staniki? Zawsze wygodne, szuka idealnego sportowego.

Dagmara to mózg wypełniony kształtami i kolorami. Swój artystyczny umysł połączyła z mocą kodowania. Jest idealnym frontendem, który zaprojektuje wyjątkową stronę i pomoże, kiedy stoicie na rozdrożu wyborów kolorystycznych czy ikonkowych. Mistrzyni przeczesywania stocków w poszukiwaniu zdjęć idealnych. Niepokorny umysł kipiący pomysłami. 

Przy Stanikomanii zajmowała się wymyśleniem spójnego wyglądu, dobrania fontów i kolorów. Po pracy bardzo dużo szkicuje i ilustruje. Lubi spędzać czas w towarzystwie książek i swojej kwiatowej dżungli – w obu przypadkach z towarzyszami rozmawia. Uczy się japońskiego. Czym różni się od Moniki? Lubi lato i bardzo ciepłe dni. Chciałaby zamieszkać w Japonii. Jakie staniki lubi? Czarne, koronkowe i miękkie.

Wizytówki są dziełem Dagmary, natomiast logotyp i grafikę z fruwającym staniczkiem stworzyła Ewa 🙂

Ewa, czyli Ewenement, oraz Figa

Ewa wyczarowała nowe logo Stanikomanii, widoczne na stronie oraz na moich blogowych wizytówkach. Nasza znajomość zaczęła się w sieci jeszcze przed powstaniem bloga, na pewnym forum… Wielokrotnie służyła mi radą i wsparciem w różnych okołostanikowych działaniach (naszym pierwszym wspólnym projektem był chyba ten wywiad). Jest przy tym osobą, bez której, kto wie, być może nie byłoby brafittingu w Polsce… o czym niżej 😉

Ewa Gutmańska-Gralak – od 13 lat związana z branżą kreatywną, najpierw jako copywriterka, a następnie dyrektor kreatywna w agencji reklamowej. Od 3 lat prowadzi własną agencję kreatywną, Ewenement, gdzie tworzy koncepcje kampanii reklamowych, pisze scenariusze, wspiera firmy w aktywnościach w mediach społecznościowych oraz organizuje warsztaty z kreatywności. Ponadto wykłada copywriting i reklamę na toruńskim Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Prywatnie kinomanka, miłośniczka street artu, jazdy na rowerze i kaligrafii oraz, oczywiście, pięknych i dobrze dopasowanych staników 🙂

Oto, co opowiedziała mi o pracy przy tworzeniu logotypu (oraz o tym, jak musiała zmierzyć się z moją miłością do różu 😉 ).

Ewa: Gdy tylko Kasica powiedziała mi, że zamierza odświeżyć wygląd Stanikomanii, wiedziałam, że chciałabym maczać palce (i pióro kreślarskie) w jej nowej identyfikacji wizualnej. Pomysł logo opartego na kaligrafii, z nutą akwareli, zrodził się naturalnie – jako zbieżny z charakterem bloga, a jednocześnie oddający artystyczną duszę autorki. Wraz z Kasicą zdecydowałyśmy, że odręczny, kaligrafowany napis nie wymaga już dodatkowych ilustracji (przypomnę, że w poprzedniej wersji w logo bloga występowała uśmiechnięta pani w biustonoszu) – jednak w toku prac, z myślą o skróconych zastosowaniach brandu, doszłyśmy do wniosku, że przyda się także piktogram z biustonoszem. Ostatecznie umościł się on przy napisie oraz na wizytówkach Kasi. Pierwotna propozycja wyglądu bloga zakładała odejście od różowego tła na rzecz bieli – która dodatkowo eksponowałaby odcienie liter w logo oraz główną atrakcję, czyli fotografie bielizny – jednak autorka zdecydowała się na razie na stadium pośrednie, z jasnoróżowym tłem 🙂

Jest  jeszcze dodatkowy powód, dla którego jestem dumna, że mogłam uczestniczyć w tym projekcie. Jestem miłośniczką dobrze dopasowanej bielizny, brafittingu i ciałopozytywności – Kasicę poznałam na forum internetowym Lobby Biuściastych [to tam wykuwał się polski brafitting! – przyp.red.], które założyłam przed laty, a które poza dostarczaniem informacji o dobrych sklepach z bielizną – tętniło pozytywną, kobiecą energią. Dlatego z przyjemnością obserwuję rozwój Stanikomanii i cieszę się, że z kameralnego bloga wyrosła inspirująca przestrzeń, gdzie idea afirmacji różnych kształtów i rozmiarów jest bardzo żywa.

W projektowaniu typografii asystowała mi Figa, futrzasta przyjaciółka od 10 lat. Niestety, Figi nie ma już z nami, więc z tym większym sentymentem patrzę na zdjęcia, na których poluje na różowy tusz, pędzelki czy stanikomaniackie brushpeny.

No i znowu – poprosiłam osobę o parę słów o sobie, a na deser dostałam ocean komplementów! Po prostu wiem, z kim pracować 😉

 

Robert, mój mąż

Zawsze na końcu padają podziękowania dla rodziny, te jednak będą mniej zdawkowe niż zwykle. Robert a.k.a. robmar nie ograniczył się do wsparcia emocjonalnego, ale cały czas pomagał ogarniać sprawy techniczne, sugerował rozwiązania, niektóre prace wykonał osobiście. Zawodowo specjalista IT oraz prodżekt menadżer i prezes. Jako jedyny mężczyzna w tym gronie, otrzymuje ode mnie tytuł honorowej kobiety – do czego przyczynił się także fakt, że jest bardziej radykalnym feministą ode mnie. O jego zasługach dla Stanikomanii i stanikomaniactwa można by zresztą napisać cały artykuł.

Nie będę go Wam polecała, bo jest już zajęty 😉

 

Wymienionym wyżej osobom jeszcze raz serdecznie DZIĘKUJĘ i życzę zawsze najlepszych staników (tym, które je noszą)! 🙂

 

Nowe ficzery!

Co się zmieniło w nowej Stanikomanii, oprócz logo, sliderków z obrazkami i menu, czyli rzeczy, które – jakie są, każdy widzi?

Nowa kategoria – Ciałopozytywność. To wyraz nie takiego całkiem nowego, ale jednego z najważniejszych wątków, które chcę teraz poruszać, a mianowicie body positivity w kontekście bielizny i brafittingu. Po to, by każda z nas czuła, że jej ciało i biust są OK.

Nowe komcie. W komentarzach korzystamy teraz wyłącznie z systemu Disqus, używanego na wielu blogach. Założenie konta w tym systemie jest bardzo proste. Nie przejmujcie się, jeśli starsze komentarze widzicie podwójnie – rozmnożyły się w wyniku migracji ze starego bloga, nowe zachowują się już normalnie 😉 Disqus umożliwia Wam takie fajne rzeczy, jak na przykład dodawanie obrazków do komentarzy, co może się przydać, gdy rozmawiamy o różnych modelach biustonoszy.

Nowe zdjęcia. W nowszych wpisach większość zdjęć jest klikalna i rozwija się do pełnego, dużo większego rozmiaru. Jest też nowa, bardziej funkcjonalna galeria fotek, również z możliwością powiększania zdjęć. Dzięki temu żaden szczególik recenzowanego stanika Wam nie umknie.

Wersja mobilna. Nowy blogasek jest w pełni responsywny i działa na każdym urządzeniu mobilnym. Otwierajcie Stanikomanię śmiało na Waszych smartfonach i tabletach – zobaczycie wszystko, co trzeba! 🙂

 

Prośba o Wasze uwagi!

Zanim poproszę, wypada podziękować – najważniejszymi osobami, bez których nie byłoby w ogóle Stanikomanii, jesteście Wy – moje czytelniczki (pewnie znajdzie się i kilku czytelników)! Bez Waszego ciągłego wsparcia i feedbacku w życiu by mi się nie chciało blogować, i to przez tyle lat. O tym, jak mnie motywujecie, mogłabym jeszcze długo, ale nie chcę Was zanudzić, więc przejdę już do żądań 😉

Dajcie znać, co myślicie o nowym wyglądzie bloga – co Wam pasuje, a co nie, co ulepszyć, czego nie ruszać? Czy możemy jeszcze coś zrobić, żeby korzystanie z bloga było dla Was maksymalnie wygodne i przyjemne? 

Piszcie śmiało – wszystkie uwagi są dla mnie na wagę złota oraz najlepszych francuskich koronek! 🙂

 

Post-skriptum

Jeszcze jedno podziękowanie oraz informacja dla rozważających przenosiny z platformy Blox na WordPress. W tym bardzo pomógł nam rozie, który tutaj opisał migrację z Blox na WordPressa. Ponieważ Blox zablokował możliwość eksportu wpisów, konieczne było wykorzystanie skryptu wykonującego eksport zawartości bloga (wpisy, komentarze, tagi, kategorie) do formatu umożliwiającego import do WordPressa. Tutaj możecie uzyskać kontakt z autorem skryptu.

Może ci się spodobać