WRecenzje

A Little Drama – karmienie małych gwiazd :-)

Karmiące mamy małych brzdąców rzadko paradują w świetle jupiterów. Co nie znaczy, że nie chcą być zauważane – one i ich potrzeby, w tym także te, które dotyczą ładnego wyglądu oraz nie tylko komfortowej, dobrze podtrzymującej, ale i estetycznej bielizny dla karmiącego biustu. Biust karmiący to biust wymagający!

Znana już stanikomaniaczkom firma HOTmilk produkująca biustonosze i komplety dla karmiących kobiet od początku stawiała na elegancką, seksowną wręcz stylistykę. Ponieważ oferta firmy rozwija się i poprawia się jej dostępność w Polsce, a wymagania polskich karmiących matek rosną (i dobrze), postanowiłyśmy wspólnie z kolejną mamą-ekspertką przedstawić Wam następną, po dwugłosie sprzed trzech już lat, karmnikową recenzję.

Od tamtej pory miseczki HOTmilków urosły do H, zwiększa się także liczba oferujących je sklepów („bohaterka” naszej recenzji pochodzi ze sklepu LoveMum, przeznaczonego specjalnie dla karmiących mam). Nowością w HOTMilk jest seria Everywoman – biustonosze nie przeznaczone do karmienia, lecz dla kobiet ceniących sobie wygodne i eleganckie bezfiszbinowce. Bardzo jestem jej ciekawa.

Wróćmy jednak do naszej bohaterki. Oto ona:

Powiem szczerze – posiadaczce tej kreacji w głębokim fiolecie z koronką we francuskim stylu autentycznie zazdroszczę! 🙂

A o tym, czy kreacja sprawdziła się w swojej roli, opowie nam azymut17, lobbystka, stanikomaniaczka, bra-fitterka i, rzecz jasna, mama.

HOTmilk – A Little Drama, rozmiar: 70E [Rozmiary miseczek: D-H, obwody: 70-85, cena: 199 zł]

Estetyka

Na widok takiego stanika myśl o zakończeniu karmienia ginie w zarodku 🙂 Połyskująca kolorowa satyna i koronki to coś, co kiedyś wydawało się w dziedzinie karmników nieosiągalne – poprzednie dziecko karmiłam w rozciągliwych koszmarkach (oczywiście białych) o urodzie pieluchy. A Little Drama odległa jest od nich o lata świetlne. Pod względem dopracowania szczegółów oceniam ją bardzo wysoko – widać, że projektantom zależało na stworzeniu czegoś wyjątkowego.

Moja uwagę zwróciły zwłaszcza gładkie cieniutkie ramiączka (11 mm, mało bieliźniane z wyglądu) i serduszko z cyrkonii z przeplecioną potrójnie wstążeczką – uniknięto w ten sposób banału kokardek. Fiolet (nota bene jeden z moich ulubionych kolorów) na poszczególnych elementach stanika (miski, ramiączka, klipsy, boki obwodu) jest wszędzie w podobnym odcieniu, co niestety nie jest regułą u producentów szyjących w szerokiej rozmiarówce. Wzór koronki rozłożony jest symetrycznie zarówno na miseczkach, jak i na obwodzie, co również nie jest oczywiste.

Jedyne, co nie do końca mi odpowiada, to doszycie koronki szerokim pasem pod miskami i założenie jej tak, że pośrodku warstwy zachodzą na siebie – nadaje to biustonoszowi trochę ciężki wygląd. Ładniej by się według mnie prezentował, gdyby koronki było tam trochę mniej – ale przypuszczam, że producent chciał, by wzór był lepiej widoczny.

Dopasowanie

Moim standardowym rozmiarem obecnie jest brytyjskie 30(65)F, tutaj jednak za względu na dużą regulację obwodu (6 haftek) postanowiłam zaryzykować z większym, bo niestety ALD szyte jest od siedemdziesiątek. 32E zapięłam na trzeci rząd haftek (licząc od zewnątrz), po dwóch tygodniach przepięłam się na czwarty rząd – ale nie jestem pewna, czy to stanik się lekko rozciągnął, czy ja schudłam pod biustem, od porodu waga cały czas powoli mi spada. Dlatego obwód oceniam jako standardowy.

Trudniejsza sprawa jest z miskami: oceniam je na większe od standardowych, ale niewiele, maksymalnie pół rozmiaru. Nie jest to jednak wynikiem kroju, lecz użytego materiału, lekko rozciągliwego. Nie ma jednak mowy o „efekcie rajstop” lub „jo-jo”, nazwałabym to raczej lekkim dopasowywaniem się do biustu, aczkolwiek osoby mało doświadczone może to wprawić w konfuzję i skutkować wymianami przy zakupach internetowych. Owa zadużość jest bowiem pozorna, bo wszyta głębiej rama A przytrzymująca ramiączko wykończona jest grubą gumą, która (choć też swobodnie się rozciągająca) może przy za małej misce wrzynać się w ciało.

Kształt

Oceniając ALD w kategorii miękkich karmników, a nie fiszbinowych lub wszystkich mierzonych przeze mnie staników, daję wysoką notę. Biust jest zebrany i podniesiony w stopniu, w jakim mało który soft cup daje radę. Kształt jest zaokrąglony, co bardziej mi się u mnie podoba niż „rakiety”, jakie robiła mi Freyowa Kelly. Zebranie z boków jest gorsze, jednak w stanikach bez fiszbin mocniejsze zebranie daje niewygodny „jednobiust” – ja wolę piersi rozdzielone. Uniesienie jednak mogłoby być lepsze, o czym poniżej.

Konstrukcja i podtrzymanie

Szwów modelujących biust jest całkiem sporo, bo miseczka jest cięta na cztery części, przy czym jedna z nich pełni funkcję side-supportu. W moim odczuciu miseczki są zbyt głębokie w dolnej części, przez co szew poziomy wypada odrobinę za wysoko. W konsekwencji piersi patrzą nie do końca do przodu, a trochę w dół. Początkowo myślałam, że jest to wina lekko za dużych miseczek, ale przy okazjonalnej górce rozmiarowej, gdy bliżej im było raczej do zamałości, wyglądało to tak samo.

Zabudowanie nie jest tak duże, jak mogłaby to sugerować nazwa full cup. Nie wystaje z większości moich bluzek, dla mnie to raczej balkonetka.

Podtrzymanie jest bardzo dobre, noszę go zamiennie z fiszbinowcem i nie widzę większych różnic.

 

Wygoda

Nosiłam ALD w czasie zapalenia piersi (do którego w żadnym stopniu sie nie przyczynił), to jest najlepsza ocena wygody tego modelu. Gdyby nie to, że unieruchamia biust, nazwałabym go niewyczuwalnym. Przynajmniej miseczki, bo o ramiączkach tego już powiedzieć nie mogę. Są dość sztywne, dzięki czemu dobrze podtrzymują bez baunsowania, ale pod wieczór trochę uwierają, do tego mam ślady na ramionach. Wolę jednak szersze, a wygodniejsze.

Funkcjonalność

Wycięcie na pierś jest odpowiednio duże, by swobodnie przystawić dziecko do karmienia, miseczka łatwo się odpina i zwija na dół.

Niestety z powrotem nie jest tak łatwo. Do zapięcia potrzebna mi była na początku druga ręka, ponieważ za mało jest miejsca pomiędzy haczykiem klipsa a ramiączkiem, przez co trudno tam zmieścić oczko klipsa. Trzeba je wepchnąć na siłę. Lecz z czasem udało mi się wytrenować zapinanie jedną ręką, lecz nadal sprawia mi to trudność.

Cena

Zazwyczaj kupuję biustonosze na promocjach i wyprzedażach, dlatego ciężko mi oceniać cenę regularną, ale podoba mi się to, że nie przekracza granicy 200 zł. Za tę kwotę dostajemy produkt bardzo dobrej jakości.
Przy okazji warto wspomnieć, że taki fikuśny stanik można wg zaleceń producenta prać w pralce, w programie delikatnym. Za pierwszym razem, obawiając się farbowania, postanowiłam mimo wszystko uprać go ręcznie. Była to dobra decyzja – woda (zimna) od razu zrobiła się fioletowa (BTW z powodu takich doświadczeń zawsze piorę ubrania przed założeniem). Następne prania, te ręczne i te w pralce, były normalne, widocznie przy pierwszym schodzi nadmiar barwników użytych do produkcji.
 

Galeria

Dziękuję naszej Recenzentce, a poniżej już ode mnie – nietypowo, galeria recenzyjna, czyli A Little Drama w pełnej krasie i dużych ilościach 😉 Żeby włączyć tryb pełnoekranowy, kliknąć trzeba w prostokąt ze strzałeczkami, który pokaże się po uruchomieniu galerii.

Uwaga, promocja!


Sklep LoveMum.pl, z którego pochodzi recenzowany egzemplarz, oferuje wszystkim stanikomaniaczkom zniżkę -10% na wszystkie produkty marki HOTMilk na hasło STANIKOMANIA 🙂 Obniżka obowiązuje przez najbliższy tydzień. Warto zauważyć, że HOTMilków w ofercie LoveMum jest naprawdę sporo – nie tylko biustonosze i majtki, ale także koszulki, bluzki, spodnie do kompletu, szlafroczki – wszystko zaprojektowane z myślą o karmiących mamach.

Zapraszam też wszystkie mamy, które karmią lub ostatnio karmiły piersią, do podzielenia się spostrzeżeniami na temat obecnej sytuacji na karmnikowym rynku. Co myślicie o HOTMilkach – czy Waszym zdaniem stają na wysokości zadania? Jakie są Wasze ulubione karmnikowe marki?

Może ci się spodobać