WKolekcje

Ochota na maliny z miętą, czyli wiosenna Cleo 2011

Przyznam się Wam, że od zawsze miałam bzika na punkcie połączenia dwóch najbardziej, przynajmniej wedle obiegowej opinii, gryzących się ze sobą barw: czerwieni i zieleni. Z zachwytem powitałam zeszłoletnią i chyba wciąż aktualną modę na bladą miętę, albowiem w połączeniu z czerwonym, zwłaszcza w chłodniejszych odcieniach, tworzy ona świeży, wysmakowany (i smakowity) letni zestaw.

Dlatego ucieszyłam się, widząc echa tego zestawienia w kolekcji bielizny. Szkoda tylko, że w przyszłorocznym letnim Cleo mięta częściej wpada w błękit (w katalogu określany jako „Hawaiian blue”) niż w zieleń… Znajdziemy tam też czerwień w odcieniach od jaskrawej, mocnej truskawki do słodkiego różu, pojawi się też akcent pomarańczowy oraz klasyczna czerń, biel i beż. Co jednak najbardziej cieszy, to poszerzony zakres rozmiarów większości modeli. Jest ich sześć, w tym tylko dwa sięgają zaledwie miseczki G. Wszystkie zaczynają się od obwodów 60 i miseczek D (znów, niestety, złe wieści dla poszukiwaczek miseczek C).

 

Ciepło-zimno (i miękko)

Zacznę od najpiękniejszego wg mnie haftu w kolekcji (i w ogóle jednego z najbardziej udanych w całym letnim Panache). Chłodna kremowo-różowo-miętowobłękitna Bonnie jest typowym bladziochem, na którego nie spojrzałabym nawet, gdyby nie ów gęsty, precyzyjny, bogaty wzór. Skrycie marzę, żeby powstała jakaś soczystsza wersja tego haftu. Ta miękka balkonetka ma dochodzić, jak przystało, do miseczki J.


Kolejna J-balkonetka, Eleanor, jest jej zupełnym przeciwieństwem. Jaskrawej czerwieni towarzyszy ciemnoturkusowa kokardka na mostku. Konstrukcja jest stabilniejsza, z fiszbinami „wszytymi w obwód” – czyżby była to konstrukcyjna spadkobierczyni George’a (też, jak pamiętamy, występującego w mięcie :)? Ogromnie żałuję, ale zapomniałam jej sportretować na żywo, dlatego pokazuję tylko zdjęcie z katalogu.

 

Klasyczna trójka

Do grona miękkich balkonetek dołącza lekka i prosta estetycznie Lucy (także do miseczki J), w trzech wersjach: różowo-białej, gładkiej czarnej i gładkiej białej. Czyżby to były narodziny czegoś w rodzaju Cleowej „bazówki” i ukłonu w stronę młodych miłośniczek barw podstawowych? Lucy jakoś nie porywa mnie wizualnie, dużo bardziej podoba mi się w zimowej wersji koralowej. Ale to chyba dobrze, że klasyka barwna nie pozostaje monopolem Panaszowej marki Superbra.

 

Cielisty plunge

Jude to kolejne trojaczki, tym razem sztywne (modelowane termicznie) i sięgające tylko miseczki G. Tej zimy miały pojawić się w mieszance turkusowo-amarantowej (czy faktycznie się pojawią? Bo jakoś o nich nie słychać – i cały czas nie mam pojęcia, jak się układają…), ale na wiosnę zaprezentują się w mniej jaskrawej wersji. Wróżę popularność tej beżowo-kremowej – podobno popyt na cieliste plandże jest znaczący. Poza tym, mówiąc szczerze, w tej wersji Jude podoba mi się najbardziej.


Pozostałe to raczej banalne połączenie czerni z fuksją oraz tejże z bladym błękitem – to chyba cukierek dla młodszych ode mnie dziewczynek.


 

Dekolt w kwiatkach

Sally to bliźniacze usztywniane plandże doprowadzone do miseczki H, co rzadko się zdarza w przypadku „sztywniaków”. Kwiatki na krawędziach miseczek są udanym pomysłem, a cienki rysunek haftów także ma wiele uroku – niestety, głównie z daleka, hafty bowiem są rzadkie i niezbyt staranne. Mięta jest zbyt niebieska, by zaspokoić moje czerwono-zielone tęsknoty. W katalogu pierwsza wersja kolorystyczna ma tło białe, druga – bardzo blady odcień brzoskwiniowy, na pokazie jednak wydawała mi się również biała. Zastanawiam się, czy obie Sally nie wypadłyby lepiej, gdyby ramiączka dopasować kolorystycznie do haftów – okropnie nie lubię białych ramiączek.

Główną zaletą Sally jest wg mnie zakres rozmiarów. Ciekawe, jak się sprawdzi konstrukcja, zwłaszcza te ultraniskie mostki.

 

Samotna łączka

Znowu tylko jeden model z barwnym nadrukiem – Rita to usztywniana balkonetka kojarząca się trochę z Pandorą czy Incą Masquerade. Tu chyba najbardziej zbliżyliśmy się do mojej miętowo-malinowej fantazji barwnej… Niestety Rita dostępna jest maksymalnie dla G-biustów – szkoda, że nie poszła w ślady H-miseczkowych Maskaradek.

 

Postępy w miseczkach

W porównaniu z nadchodzącą kolekcją zimową szykuje się nam w Cleo istotny postęp w zakresach rozmiarów. Przypominam, że jesienią czekają nas tylko dwie miękkie balkonetki z miseczkami do J, podczas gdy cała reszta (usztywniane half-cupy i plandże) sięgnie tylko miseczki G. Wiosną w J pokażą się trzy dziewczyny (miękkie), a dwie – w H (usztywniane). Licząc wszystkie wersje kolorystyczne, oznacza to 5 różnych staników miękkich do J i 2 staniki usztywniane do H.

Niestety, chyba bezpowrotnie straciłyśmy miseczki C, choć kto wie, może kolejne lata przyniosą ruch i w tym kierunku. Za to obwody 60 mamy już chyba na zawsze zagwarantowane 🙂

 

Na wybiegu

Jak poprzednio, zapraszam do rzutu okiem na sfilmowany moją drżącą ręką fragment pokazu 🙂

…i w katalogu

Zdjęcia katalogowe udostępniła firma So Chic!, której jeszcze raz dziękuję za zaproszenie na pokaz.

 

[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]

 

Może ci się spodobać