WRecenzje

Na latto – Odetta :)

Mimo że sezon skłania raczej do nurkowania wśród korali i innych barwnych szaleństw, wracam na chwilę do strefy umiarkowanej klimatycznie i kolorystycznie 🙂 Firma Samanta debiutowała tu ubiegłą jesienią, kiedy to po raz pierwszy przetestowałam krój A922 w turkusowej wersji modelu Semi. Trochę liczyłam na to, że następnym razem wypróbuję inny krój, ale cóż, jakoś się nie złożyło (część przyczyn poniżej).

Na początek, nim przejdę do pozytywów (bez których nie byłoby tej recenzji :), garść narzekań rozmiarowych na Samantę. Chcemy nosić polskie marki, lecz nie wszystkie możemy! Oprócz A922, do mojego Samantowego rozmiaru 80H dochodzą też kroje: miękki A211 (dostępny aktualnie tylko w linii Semi, jeśli wierzyć informacjom o różnych krojach ze strony Samanty), A111 oraz półusztywniany A925. Z tej czwórki najbardziej obiecująco wizualnie wyglądają A922 i A925. Nawiasem mówiąc, informacje o dostępnych rozmiarach w poszczególnych krojach można znaleźć tylko w katalogu. Szkoda, że zakresów obwodów i miseczek nie podano przy opisach krojów w firmowym sklepie, tam, gdzie byłyby najbardziej przydatne klientkom…

Cieszy oczywiście, że „moich” krojów jest „aż” cztery, szkoda jednak, że wybór w nich nie oszałamia, jak widać z katalogu czy wyżej wspomnianej listy krojów. Żaden z projektów, jakie wpadły mi ostatnio w oko (jak tegoroczny śliwkowy Bzu czy zielony Amstel z kolekcji zimowej), w 80H nie występuje. Próby dopasowania mniejszego rozmiaru z Odetty zaś raczej utwierdziły mnie w przekonaniu, że 80G z Samanty to dla mnie zbyt mało.

Czym wobec tego zachwyciła mnie Odetta i czy przekonała do dalszych eksperymentów z Samantą?

Samanta – Odetta, krój A922, rozmiar: 80H, kolor: szary  [Rozmiary miseczek: D-K, obwody: 65-95 (rozmiary z katalogu: 65G, 70F-K, 75E-J, 80D-I, 85D-H, 90D-G, 95D-F), cena: 179 zł w sklepie Brafitka, Bielsko – Biała; figi wysokie, rozmiar XL, cena: 89 zł]

Estetyka

Szary, po prostu szary – taki kolor ma dzisiejsza bohaterka wg producenta, co trochę zaskakuje w zestawieniu  z górnolotnym opisem, pełnym „zaklętych mocy” i innych poetyckości. Nie jest to też do końca prawda. Najwięcej „szarego w szarym” zobaczymy w świetle dziennym, w cieniu. We wszystkich innych sytuacjach Odetta skłania się raczej ku popielatym beżom, które same w sobie nie olśniłyby mnie zbytnio, gdyby nie złoto-miedziane akcenty w postaci haftów. A ja lubię i złoto, i miedź…

Właściwie można Odettę zaliczyć do przedstawicielek jakże popularnego ostatnio w bieliźnie i nie tylko koloru kreciego, czyli taupe, którego główną wadą jest to, że jest makabrycznie trudny do dobrego sfotografowania 🙂 Odetta nie jest „nudziarą” do włożenia pod białą przejrzystą bluzkę, lecz doskonale sprawdza się w roli prawie-niewidki pod nieco ciemniejszymi letnimi ubraniami. No i nie jest nudna – jak widać, ma wiele twarzy… Za to ją polubiłam.

Kusi porównanie z poprzednio testowanym Semi. Odetta sprawia wrażenie zaprojektowanej w bardziej przemyślany sposób i staranniej odszytej. Na przykład wyścielone w przedniej części miękkim podkładem ramiączka, które w Semi mnie denerwowały, tutaj „przełknęłam” gładko, zapewne dzięki ozdobnej wstążce, którą na nie naszyto – bardzo ładnie to wygląda. Choć wyglądałoby jeszcze ładniej, gdyby wstążka była przyszyta dokładnie symetrycznie.

Szalenie podobają mi się kokardki z przodu ramiączek, które skutecznie kryją… zaczepy, albowiem ramiączka są odpinane, zarówno z przodu, jak i z tyłu. Z zasady nie przepadam za odpinanymi ramiączkami, ale tutaj zupełnie mi nie przeszkadzają – po pierwsze, zaczep jest niewidoczny, po drugie, nie uwiera.

W porównaniu z Semi, Odetta jest nieco lepiej wykonana: nie ma wystających nitek. Za to jeden z końców wstążeczek ozdabiających ramiączka po praniu zaczął się strzępić. Haft jest śliczny i bardzo szczegółowy, ale koronka, na której został wykonany, uderza nieprzyjemną, sztywną sztucznością, podobnie jak siatka wyściełająca od spodu dół miseczek. Podsumowując: design świetny, natomiast materiały i wykonanie wciąż za mało luksusowe jak na dość wysoką cenę, choć biustonosz nie sprawia już wrażenia wyprodukowanego w pośpiechu, jak ten poprzedni.

Dopasowanie

Zastanawiam się, czy nie powinnam już ostatecznie uznać, że mój podstawowy rozmiar w polskiej bieliźnie (tej, której producenci nie stosują brytyjskiego systemu, czyli każdej oprócz Ewy Michalak i Kris Line) to 80H (większość Avocado, Samanta), z okazjonalnymi zabłądzeniami w kierunku 75I (Dalia, Gorsenia) czy 75HH-J, a może teraz już 80H (Comexim)? Hm, właśnie widzę, że marna to baza, od której tak wiele jest wyjątków… Brak mi więc wciąż punktu odniesienia, według którego mogłabym oceniać rozmiarową wierność polskich biustonoszy.

W przypadku Odetty, ponieważ próbowałam już Semi, nie jestem zaskoczona. Podobnie jak tam, miseczki są spore i mogłyby być nieco mniejsze, jednak w rozmiarze 80G fiszbiny stają się dla mnie zbyt wąskie, nie dla mnie więc 80G. Brafitka, która przysłała mi Odettę, uczyniła jednak słusznie, że zaproponowała mi przymierzenie 80G, bo gdyby nie fiszbiny, byłaby to dla mnie nawet lepsza opcja.

Jak więc ocenić dopasowanie Odetty? Brafitka za swoje bra-fitterskie sugestie dostałaby piątkę, a Samanta… lepiej nie mówić. O kalkulatorze dostępnym w ich sklepie firmowym pisałam już przy okazji Semi i nie była to, delikatnie mówiąc, pochlebna opinia. A więc za kalkulator Samanty – pała. Średnia – trzy, a pół punkta dokładam za to, że nie musiałam przesadnie zaniżać obwodu – 80 trzyma zadowalająco.

Kształt

Ocena identyczna, jak w przypadku Semi – ten sam krój i ten sam efekt. Biust jest bardzo, naprawdę bardzo ładnie zaokrąglony i zebrany, ale brakuje mu tego mocnego liftu, który często dają brytyjskie balkonetki (zwłaszcza np. Cleo), a który trudniej spotkać w miekkich biustonoszach polskich.

Nie wymagam bynajmniej od każdego biustonosza, by zmuszał dolną powierzchnię piersi do wznoszenia się stromo ku górze, ale wolałabym, by żądanie głębokich miseczek producenci interpretowali bardziej w kierunku „głębokich w przód” niż „głębokich w dół”, jeżeli wiecie, co mam na myśli. Gdyby u dołu miseczki było trochę mniej miejsca, pierś powędrowałaby wyżej i dekoracyjnie wypełniła te lekkie luzy, które pozostały u góry.

Konstrukcja i podtrzymanie

Zaskoczyło mnie, że Odetta w rozmiarze 80H ma dwuhaftkowe zapięcie (Semi miał trzyhaftkowe). Może producent chciał w ten sposób uzyskać większą lekkość wizualną, a może zabrakło trzyhaftkowych zapięć? 😉 Przypuszczam, że poszerzenie tyłu tylko dobrze by Odetcie zrobiło. Mimo to podtrzymanie jest najzupełniej w porządku, choć i tutaj tył jest zrobiony z pojedynczej warstwy niezbyt pancernej dzianiny. Ramiączka, w przedniej częsci nieelastyczne (podszyte), z tyłu są dość rozciągliwe, ale w sumie dają dobre podtrzymanie.

Fiszbiny mają stosunkowo wąskie „U”, w tym rozmiarze miseczki dla mnie do zaakceptowania, w mniejszym (G) były już zdecydowanie zbyt wąskie. Żadnych podpachowych issues, miseczki są więc skonstruowane poprawnie. 

Wygoda

Kolejna bardzo wygodna Samanta – żadnego uciskania ani dziobania. Zaczepy odpinanych ramiączek nie wbijają się w pachy ani nie drapią skóry, ozdobnej części ramiączek nie połączono z tylną częścią żadnymi gniotącymi kółkami (który to element spaskudził mi już niejeden biustonosz). Boczne pionowe usztywnienia są elastyczne i nie dźgają końcówkami. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie siatka wyściełająca wnętrze misek, która przyprawia moją skórę o swędzenie. Wiem, panują upały, rozgrzana i spocona skóra może być wrażliwsza. Niedawno „swędziała” mnie nawet Freya, co jeszcze nigdy mi się w tej marce nie zdarzyło. Co ciekawe, są dni, gdy nie odczuwam tego objawu. Więc nie wiem – winić Odettę, czy nie winić? Mam jednak zasadę, że mój biust zawsze pozostaje niewinny 🙂 Zatem to biustonoszowi odejmuję punkt.

Cena

Przykro mi niezmiernie z powodu tej niskiej oceny, ale za 179 zł spodziewałabym sie lepszej jakości, przede wszystkim materiałów. Odetta udała się całkiem dobrze zarówno designerowi, jak i (odrobinę gorzej) konstruktorom, natomiast za taką cenę oczekiwałabym mniej sztucznej koronki, mniej swędzącej siatki, bardziej luksusowych dodatków (i idealnie równo przyszytych). Pamiętacie zapewne ostatnią recenzję biustonosza marki Gossard – za kilka złotych mniej otrzymywałyśmy tam materiały i dodatki na naprawdę światowym poziomie. Czy polska bielizna musi być taka droga?

Do kompletu

Wysokie figi (w rozmiarze XL – cóż, muszę przywyknąć, że w polskiej bieliźnie nie jestem ani medium, ani large 😉 są świetnie skrojone, nie zwijają się, korzystnie wyglądają na figurze. Są też bardzo komfortowe, a koronkowe wstawki tak umieszczone, że nie gryzą (czego się obawiałam). Czasem zdarza się, że ozdobne majtki drapią mnie końcówkami pionowych szwów z przodu, tu jednak niczego gryzącego w tym miejscu nie ma. Brakuje im może polotu, ale ogólnie – są to udane majtki. Duży plus dla Samanty za to, że podąża za trendem wysokofigowym, który tak lubię 🙂

Podsumowanie

Odetta to bardzo praktyczny biustonosz na lato. Nagle okazało się, że pod przewiewne, półprzejrzyste bluzki w kolorach jasnego khaki, szarym czy ciemnoniebieskim nie muszę wkładać mozolnie dobieranych barw, ani też niezbyt lubianych cielistych nudziarzy. Na przykład Freya Leona może trochę odpocząć od bycia moim dyżurnym biustonoszem pod letnie zielone bluzki 🙂 Właściwie pod każdą rzecz mogę „wrzucić” uniwersalną Odettę, która nie wybija się kolorem, i która jest nie tylko bardzo ładna, ale także przewiewna ze względu na siateczkowość. Z samej Odetty jestem więc zadowolona, ale Samanta jako firma rozczarowała mnie jeśli chodzi o postępy w zaopatrywaniu biustów z mojego rejonu rozmiarowego. Chciałabym w którymś z przyszłych sezonów nareszcie spróbować czegoś nowszego i jeszcze lepszego z Samanty. Ciekawe, kiedy się uda…

Uwaga, promocja!

Model ten zarekomendowała mi i powierzyła do testów inna jego użytkowniczka, i jednocześnie właścicielka sklepu Brafitka z Bielska-Białej. Z okazji tej recenzji, proponuje ona stanikomaniaczkom zniżki: -10% za biustonosz i -15% w przypadku zakupu całego kompletu Odetta. Brafitka mieści się w Bielsku-Białej przy ul. Wyzwolenia 1/5. Niestety, jej bajecznie kolorowa strona internetowa nie jest e-sklepem – Brafitka to sklep stacjonarny. Kto więc mieszka, albo planuje zawitać w tamte strony – na hasło STANIKOMANIA może taniej zaopatrzyć się w Odettę 🙂

A ja przy okazji podkreślę, jak cieszę się, że Bielsko-Biała ma swój dobry stanikowy sklep. Szkoda, że wciąż jeszcze nie każde miasto może się takowym pochwalić.

A do Was pytanie: czy nosicie Samantę i co uważacie za godne uwagi w tej marce?

Może ci się spodobać